Licencje tekstów serwisu

RSS Oneiros news

Zapowiedzi Hunter: The Vigil, po polsku

przekład: Bartosz ‘Kastor Krieg’ Chilicki

Poniższy tekst jest autorskim, nieautoryzowanym przekładem fragmentów Hunter: The Vigil (Łowca: Czuwanie), udostępnionych publicznie przez Wydawnictwo White Wolf. Źródło, z którego zaczerpnięto fragmenty, zostaje podane w postaci łącza hipertekstowego w nagłówku przełożonego tekstu. Korzysta z terminologii wykorzystywanej przez Świat Mroku: Podręcznik Podstawowy. Odnośniki do tego podręcznik dotyczą wydania polskiego. W niektórych przypadkach terminologia prezentowana jest w obu językach. W dalszej części tekstu jednak używana może być tylko jedna z wersji terminu. Komentarze i dopiski tłumacza oznaczone są nawiasami kwadratowymi i inicjałami „KK”.

Artykuł będzie sukcesywnie uzupełniany o kolejne fragmenty, aż do dnia premiery Hunter: The Vigil.

13. czerwca, Ryzykowanie Siłą Woli

Życie łowcy jest pełne ryzyka. To jeden wielki zakład o jego życie, od chwili w której chwyci za broń lub książki i zacznie rozglądać się za celem. Wcześniej, czy później, zabraknie mu szczęścia. O ironio, podejmując dodatkowe ryzyko, łowca może oddalić tę ewentualność.

Gracz może zaryzykować punkt Siły Woli tylko raz w ciągu danej sceny. Ryzyko takie się nie nawarstwia; jeśli gracz nie ryzykował Siłą Woli w poprzedniej scenie, nie może zrobić tego w tej dwukrotnie. Jedynie wybrane typy testów mogą skorzystać na takim ryzyku:

● Test musi być jednoznacznie powiązany z Czuwaniem. Skorzystać w ten sposób może próba zdobycia informacji o znanym sobie potworze, włamania do jego domu (albo do biblioteki, która posiadać może informacje o nim), przesłuchania sługi potwora, podkradnięcia się do śpiącego stwora, odparcia jego mocy, oraz, oczywiście, walki z potworami.

● Testy Percepcji (str. 45, Świat Mroku: Podręcznik Podstawowy), testy odparcia działania trucizn, zmęczenia lub wyczerpania, testy zaskoczenia lub innego rodzaju testy, nie czerpiące bezpośrednio z oddania łowcy jego polowaniu, nie mogą zostać wystawione na tego rodzaju ryzyko.

● Testy aktywacji lub zasilania **************** [wygwiazdkowane przez dział marketingu WW/CCP; przypuszczalnie chodzi o opisane w dalszych fragmentach Endowments - KK] nie mogą zostać wystawione na ryzyko. Tym niemniej, wykorzystanie wyposażenia podlega tym zasadom, nawet jeśli wyposażenie to jest odzwierciedlane przez ***************** [jak wyżej - KK]. Na przykład, jeśli jakiś [urwane, j/w - KK]

● Testy wykonywane jako część Taktyki [oryg. Tactic - KK] podlegają zasadom ryzyka.

Jeśli gracz zechce zaryzykować Siłą Woli, musi po prostu zadeklarować to przed wykonaniem rzutu. Jeśli rzut ten się powiedzie, postać odzyskuje wydany punkt Siły Woli, a do tego jeszcze jeden dodatkowy (w sumie odzyskując dwa punkty Siły Woli). Nie może jednak przekroczyć maksimum określanego przez swą pulę Siły Woli. Postać czuje przypływ radości, dobrego samopoczucia i ma wrażenie bycia niezwyciężoną. Może postrzegać to jako zastrzyk energii długodystansowca, dotknięcie Boga, lub stare dobre szczęście. Postać wie jednak, że zrobiła coś właściwie, wszystko skończyło się jak powinno i Czuwanie trwa. Udane testy niosą ze sobą korzyści również dla reszty komórki [oryg. cell - KK] łowców (patrz Modyfikatory Testów Ryzyka, poniżej).

Jeśli test zakończy się niepowodzeniem, świat runął na głowę postaci. Wynik testu uznawany jest za dramatyczną porażkę, niezależnie od tego iloma kośćmi rzucano.

Korzyści związane z ryzykiem
Gdy gracz ryzykuje Siłą Woli, może wybrać jedną z trzech poniższych korzyści:

● Pula testu powiększona zostaje o trzy kości, jak zazwyczaj. Najlepszy wybór, gdy łowca dysponuje niewielką pulą i brakuje mu Siły Woli.

● Test zyskuje zasadę „Przerzuć 9″ (str. 134, Świat Mroku: Podręcznik Podstawowy). Opcja ta właściwa jest w przypadku w którym pula jest na tyle duża, iż można liczyć na sukces, ale przydałoby się ich więcej.

● W danym teście progiem uzyskania wyjatkowego sukcesu będzie nie pięć sukcesów, a jedynie trzy. Tej opcji nie można wybrać w przypadku jakiegokolwiek testu w którym sukcesy przeliczane są na obrażenia, albo który przyczynia się do innego rodzaj krzywdy celu. Może jednak być wykorzystana w przypadku testu spornego. Przykładowo, jeśli łowca śledzi potwora z powrotem do jego leża (str. 71, Świat Mroku: Podręcznik Podstawowy), wyjątkowy sukces pozwoli mu na niezauważone dotarcie za potworem do celu, bez konieczności wykonywania dalszych testów.

Zazwyczaj, wymagałoby to, by gracz uzyskał więcej sukcesów niż Narrator (lub inna osoba kontrolująca potwora) i do tego uzyskał ich przynajmniej pięć. Dzięki tej korzyści, musi ich wyrzucić przynajmniej trzy, choć oczywiście nadal musi uzyskać ich więcej od potwora.

16. czerwca, Organizacje Łowców

Komórki łowców, które przetrwały wystarczająco długo, w końcu natkną się na inne do siebie podobne grupy, z których każda zajmuje się Czuwaniem tak, jak tylko potrafi. Po tygodniach lub miesiącach samotnej walki z nieznanym, większość komórek skłonna jest podzielić się swymi doświadczeniami i, w zamian za wzajemność, zaoferować swą pomoc. Gdy coraz więcej komórek gromadzi swe wiedzę i zasoby w dążeniach do wspólnego celu, ich sieć komunikacji staje się coraz bardziej złożona i lepiej zorganizowana. Większa liczebność i większa zasoby owocują większą ilością sukcesów na ulicach. Nie mija wiele czasu, aż wysiłki wielu komórek organizowane są z myślą o radzeniu sobie z zagrożeniami na terenie całego miasta. Tak właśnie powstaje wiele organizacji łowców. Są pierwotnie odizolowanymi od siebie grupami, które łączą siły w Czuwaniu na znacznie większą skalę.

W innych przypadkach, organizacje łowców zaczynają swą karierę jako zwyczajne ugrupowania, których priorytety zmieniają się po odkryciu faktu istnienia nadnaturalnego. Arystokratyczni hedoniści z Opactwa Ashwood [oryg. Ashwood Abbey - KK], na przykład, byli niczym więcej jak zbieraniną bardzo bogatych libertynów. Było tak aż do chwili, w której grupa została wybita niemalże do nogi podczas ataku wilkołaków. Od tego czasu poświęcają swe bogactwo oraz wpływy poszukiwaniom i konfrontacjom z nadnaturalnym, oraz wykorzystywaniu go dla swych hedonistycznych potrzeb.

Podczas gdy komórka łowców skupia się przede wszystkim na zagrożeniach bezpośrednio dotykających jej domy i rodziny, organizacje mogą objąć swym wpływem całe miasto bądź region – a czasami nawet zakładać filie na całym świecie. Organizacje takie jak Związek [oryg. The Union - KK.] wykorzystują fora internetowe i delegacje by zakładać filie w Ameryce Północnej oraz Europie, podczas gdy braterstwo pseudonaukowych okultystów, znanych jako Null Mysteriis, wykorzystuje interesowny i zamknięty charakter środowiska akademickiego, by rozszerzać swe wpływy na uniwersytetach i w bibliotekach całego świata.

Dane miasto może być domem dowolnej ilości organizacji łowców, zazwyczaj operujących jako grupy satelickie albo filie większych ugrupowań. Interakcja między takimi organizacjami jest powszechną praktyką. Sprzymierzenia, rywalizacje, wojny o teren i, w rzadkich przypadkach, gorzkie wendetty, są znanymi konsekwencjami konfliktujących ze sobą celów i ambicji tych grup.

Organizacje łowców dysponują liczebnością, zasobami i wiedzą potrzebnymi do działania na znacznie szerszym polu niż pojedyncze komórki. Poszczególne filie lub zespoły działają zgodnie z nadrzędnymi celami organizacji, czasami otrzymując konkretne zadania mające na celu podtrzymać ogólne dążenia grupy. Komórka może dostać rozkaz gromadzenia broni, wyposażenia lub innego rodzaju zasobów, albo też organizowania schronień dla innych członków organizacji. Może również zostać wezwana na pomoc, jeśli komórka z pobliskiego miasta znajdzie się w przerastającej ją sytuacji. Wiele z tych organizacji zachowuje swe działania i cele w tajemnicy, ze względów bezpieczeństwa, takie kroki narażają je jednak na oskarżenia o ukryte ambicje i nadużycia władzy. Czasami, oskarżenia te nie są bezpodstawne.

Żywotność organizacji łowców może być całkiem długa, w zależności od jakości jej przywództwa oraz podstawowych zasobów. Opactwo Ashwood, dzięki swym wysoko postawionym członkom, może pochwalić się działalnością od 1850 r., podczas gdy Związek, dzięki licznemu członkostwu i przywództwu ochotników, przechodził przez wiele wariantów od początku XX. wieku. Gdy działalność organizacji kończy się porażką, zazwyczaj winne takiego stanu rzeczy są podział w jej szeregach, interwencja stróżów prawa, albo – w najgorszym przypadku – infiltracja przez potwory. Związek sam tego doświadczył w połowie lat 90. minionego wieku, gdy potwory, lub ich podwładni, uzyskały dostęp do Usenetowych for organizacji i wykorzystały je do wytropienia oraz zgładzenia wielu członków Związku. Gdy organizacja rozpada się, albo jest zbyt zdziesiątkowana by przetrwać, komórki pozostające na placu boju czasami łączą się z innymi grupami na danym terenie, próbując budować na podwalinach tego, co istniało kiedyś. W rzadkich przypadkach, wszyscy którzy przetrwali udają się swoją drogą, najpewniej zranieni zdradą dawnych towarzyszy.

19. czerwca, Związek

W jedności siła. W Stanach Zjednoczonych wszystko zaczęło się od ruchu robotniczego na przełomie XX. wieku. Pracownicy fabryk i kopalni zaczęli się jednoczyć w związki, łączyć i nawzajem wspierać, chronić jedni drugich, słabych przed silnymi, biednych przed bogatymi, zwyczajnych ludzi przed potęgami chcącymi ich wykorzystać. Grupa zmotywowanych i obeznanych w polityce robotników z Chicago odkryła, że choroba nękająca ich dzieci nie jest pochodzenia naturalnego. Jak odkryli, kto inny niż właściciele fabryk wykorzystywał masy, okradając ich ciała, krew i dusze. Samotni, byli słabi. Razem zyskiwali siłę i tak samo jak zorganizowane protesty zmusiły opasłych magnatów do zwrócenia uwagi, tak samo zorganizowany opór pozwolił przepędzić odrażające zło. Związek z Chicago trzymał się razem przez kilka lat. Gdy walka się skończyła, został rozwiązany.

W całym świecie Zachodu, ruch robotniczy zaowocował czymś więcej niż tylko związkami zawodowymi. Miało to miejsce w Anglii pod koniec XIX. wieku i w latach 20. wieku minionego. W Australii przydarzyło się w latach 30. i 70.; Za każdym z tych razów, gdy ludzie łączyli swe wysiłki i wspierali się nawzajem, ktoś odkrywał istoty na nich żerujące i podejmował się coś z nimi zrobić.

Przed długi czas istniały jedynie lokalne, krótkotrwałe ruchy robotnicze. Zmieniło się to w 1999 r., gdy Holly Ramirez, aktywna członkini jednego z tych „związków”, zaczęła poszukiwać zaplecza w Internecie. Znalazła kilka osób w anglojęzycznym świecie, które połączyły swe wysiłki być bronić się nawzajem przed potworami. Blogi i fora czyniły niejasne aluzje do trudności, jakim ci łowcy w niebieskich kołnierzykach stawiali czoła. Wiadomości pozostawiane na listach dyskusyjnych związanych z rodzicielstwem odnosiły się do spraw, które zrozumieć można było tylko jeśli przeszło się przez to, przez co przeszła Holly. Nauczona doświadczeniem związków robotniczych, zaczęła łączyć ludzi z całego świata z pomocą Internetu. Pierwsze forum Związku Łowców zaczęło działalność w marcu 2000 r., znikając już w czerwcu. W całej swej naiwności, członkowie nie przesiewali kandydatów, uczynili forum publicznym. Zbyt wiele osób ofiarowało informacje pozwalające ich namierzyć. Więcej niż tuzin tych, którzy byli zbyt zajęci dzienną pracą i polowaniem na potwory w nocy aby znać się na arkanach Internetu, zginęło ponieważ nie mieli pojęcia kto może czytać ich wiadomości.

Tym niemniej, Holly i rosnąca liczba jej przyjaciół przetrwali. Od tej tragicznej wiosny, forum Związku zmieniało adres czterokrotnie, za każdym razem poprawiając zabezpieczenia. Obecnie, potencjalni członkowie muszą zostać zaproszeni. Administratorzy sieci, rotowani co sześć miesięcy, czytają uważnie historie z wiadomości, blogów i for. Jeśli ktoś znajduje się w danej okolicy, zostaje wysłany celem zbadania sytuacji. Gdyby faktycznie okazało się, że są tam inni łowcy, zostają złożone im zaproszenie i oferta wsparcia.

Na forach Związku działają członkowie sieci, z których wielu ofiaruje datki finansowe nie tylko celem utrzymania strony, ale także wsparcia cudzych dążeń, opłaty za broń, usługi medyczne i pogrzeby. Jak prawdziwy związek, Związek Łowców troszczy się o osamotnione rodziny tych, którzy polegli w boju. Społeczność internetowa wykształciła prawdziwą społeczność, z prawdziwymi przyjaźniami, więzami zaufania. Wielu spotkało tu swych ukochanych i związało się z nimi. Być może to wszystko jest nieoficjalne i doraźne, tym niemniej więzi ludzkiego zaufania są potężne.

Obecnie, organizacja nie ma już takiego wymiaru politycznego. Służy jednak tym samym celom, co mężczyźni i kobiety z Chicago przed tylu laty – zwyczajni ludzie jednoczą się przeciw tym, którzy na nich żerują. Związek nareszcie zdaje się działać na skalę światową. Holly byłaby z niego dumna. Związek zaś z pewnością uznaje swą wobec niej powinność – na szczycie każdej ze stron jest grafika z jej zdjęciem, połączona ze stroną ku jej pamięci. Holly zmarła w 2005 roku. Wielu z członków związku znało ją i poszłoby za nią, gdyby to było konieczne. Teraz jednak, starają się spłacać swe zobowiązania.

27. czerwca, Długa Noc

Wojsko Uciskanych

Jeśli nie będziecie czujni, przyjdzie po was, jak złodziej nocą.
Świat niedługo się skończy. Bóg przyjdzie po wszystkich Prawych Chrześcijan, a niegodni będą cierpieć pod rządami Antychrysta, dopóki nie powróci Jezus i wszystko nie zakończy się we krwi i pożodze. Ponieważ Jezus cię kocha. Prawda? Bzdura.

A przynajmniej, większość z powyższego jest bzdurą. Fragment o Wniebowzięciu, wedle którego Bóg ma wybrać swe prawe dzieci i przenieść je na łono Nieba… Cóż, na to nie ma co liczyć, choć niektórzy obawiają się, że miało to już miejsce i ci, którzy pozostali na świecie są zbyt podli i niegodni by dostąpić Królestwa). Nie, to czasy Ucisku. To wojna, sprawiedliwa bitwa, Armageddon. Toczona jest pomiędzy prawymi i niegodziwymi, między siłami Boga i armiami Szatana. Nie można liczyć na Wniebowstąpienie. Należy polegać na Biblii, swym głosie, swej pięści i swej broni.

Ten świat skalany jest grzechem i Chrystus nie może – nie chce – powrócić, dopóki ludzkość nie udowodni swej wartości. W międzyczasie czekają nas wojny, głód, plagi i potworności nieskończone. Wielu wie, że potworności te nie są metaforyczne. Są prawdziwe, kroczą pośród nas i żerują na niewinnych, pasożytują na niesprawiedliwości. Czas więc coś z tym zrobić. Zanieść Dobrą Nowinę rodzinom i przyjaciołom. Prowadzić dobre życie. Polować na potwory.

Długa Noc zaczęła swój żywot w latach 70., jednak jeśli o jej członków chodzi, była aktywna od zawsze. To samozwańcze Wojsko Uciskanych nie zna swego założyciela, a poza kilkoma stronami internetowymi, utrzymywanymi przez indywidualne osoby, nie dysponuje praktycznie żadnym zapleczem.

W poczet jej członków wchodziły zmilitaryzowane sekty podobne do Gałęzi Dawidowej, osoby lobbujące za „Wartościami Rodzinnymi”, paranoicznych surwiwalistów, wpływowych fundamentalistów amerykańskiego Południa, czy konserwatywnych ewangelikan z klasy średniej. Pojawiaja się oni na Południu Stanów Zjednoczonych, w miastach Australii oraz na południowym wschodzie Anglii. Podchodzą na wiele sposobów do problemu właściwej odpowiedzi na niechybny i oczywisty koniec świata.

Indywidualni członkowie skupieni są w setce fundamentalnych kościołów. Niektórzy udają się do bardziej liberalnych ugrupowań, poszukując strapionych wiernych, których – nieco ironicznie – uznają za Prawdziwych Ocalonych pomiędzy bezbożnymi liberałami. Tworzą niewielkie kliki i czujnie wypatrują tych braci w wierze, którzy nie są w stanie pogodzić się z tym, w co przyszło im wierzyć. Zadają im pytania na osobności, starają się ich wybadać, a gdy wiedzą wystarczająco wiele, zabierają ich na polowania. Zazwyczaj dreszcz wywoływany przez polowanie i związane z nim niebezpieczeństwo wystarczają, by nowoupieczony członek Długiej Nocy zrozumiał w czym rzecz.

Łowcy należący do Długiej Nocy twierdzą, że znaki są już widoczne, że nadchodzi Armageddon. Co jednak, jeśli apokalipsa zależy od tych znaków, od wojen i pogłosek o wojnach, od tego czy upadnie gwiazda Piołun, czy powstanie Wielka Bestia wraz z Nierządnicą Babilonu? Co, jeśli sługi diabła odegrają rolę Kusiciela, upewniając się, że znaki ten nadejdą? Co, jeśli Bóg nie może nadejść, dopóki nie rozprawimy się ze sługami diabła?

Teoretycznie, zdają sobie sprawę z tego, iż Ucisk jest koniecznością. Nie może się jednak zakończyć bez wkładu pracy po stronie wiernych. Świat istnieje w stanie wiecznej nocy, lecz Dzień Pański przyniesie świt (Ap 22, 5-16), jeśli tylko zdołamy wytrwać. I tak trwa Długa Noc, oto są wojownicy, którzy wiedzą, że świat musi przetrwać czas wielkiej grozy, nim będzie świadkiem pełnego chwały objawienia.

Wróg
Istoty magii i lęku istnieją ponieważ są niegodziwymi sługami zła. Zawsze istniały demony i istnieli magowie – Jezus przepędził niezliczone demony, Piotr stawił czoła Szymonowi Magowi. Teraz jednak wydaje się być ich więcej, niż kiedykolwiek.

Nie, należy je wszystkie powstrzymać. Członkowie Długiej Nocy z pewnością mogą okazywać łaskę – całe ich wyznanie pochodzi przecież od miłosiernego Boga. Ugrupowanie Wojska może, na przykład, porwać czarownika i przetrzymywać go związanego i zakneblowanego, nauczając go i starając się skłonić go do pokuty. Jeśli się nie zgodzi, spalą wszystkie jego księgi. Gdyby to nie wystarczyło, mogą być niestety zmuszeni do odcięcia jego języka. Jeśli nawet to nie pomoże, po prostu go zastrzelą. Sprawiedliwy osąd czeka go tak, czy inaczej.

Nie są jednak głupcami. Zdają sobie sprawę z tego, że każdy idiota może zarzekać się, iż zszedł ze ścieżki grzechu. Czarnoksiężnika, który zadeklaruje, iż porzuca swą sztukę, Długa Noc wypuści z rozkoszą. Oczywiście, powróci on do swych spisków i na nowo zacznie wspierać dzieło Diabła. Oni jednak będą go obserwowali, a gdy zobaczą, że znów grzeszy, to będzie już jego koniec. Długa Noc nie oczekuje drugich szans i sama ich nie ofiaruje.

Mniej ludzkie istoty nie oczekują miłosierdzia. Wilkołaki zaprzedały swe dusze, by uzyskać swe skóry. Wampiry są potępione; gdyby nie były, nie byłyby wampirami. Demony pochodzą z samego piekła. Wszystkie muszą zostać zniszczone. Tylko jeśli przestaną istnieć, jeśli zostaną odesłane z wrzaskiem w objęcia Szatana, zakończą się dni Ucisku i zacznie się Objawienie.

30. czerwca, Sieć 0

Prawda jest bolesna.
Co jakiś czas, na umożliwiających dzielenie się plikami wideo stronach internetowych, pojawia się naprawdę niepokojące nagranie – jest ciemne, bardzo ziarniste, o kiepskim dźwięku… ale, jasny szlag, widzieliście tego gościa, który zmienił się w potwora i uciekł? Efekty specjalne. To muszą być efekty specjalne. Zwyczajny program do edycji wideo pozwala zrobić naprawdę niesamowite rzeczy. Tym niemniej… Prawie można było się dać nabrać.

Czasami taki plik działa jak reklama wirusowa. Trafia na setki blogów, jako załączony filmik i komentarz „Hej! Ciarki przechodzą. Ciekawe, jak to zrobili?“.

Odpowiedź jest jedna – nikt tego nie zrobił. Obejrzeliście właśnie materiał z Sieci 0 [oryg. Network 0 - KK], Częstotliwości Tajemnic. Działająca już od dziesięciu lat Sieć 0 czyni zakazane materiały dostępnymi dla wszystkich posługujących się internetem i wszystkich, którzy skłonni są zwrócić uwagę. Wcześniej, Sieć 0 korzystała z kablowej telewizji dostępu publicznego. Wszystkie jej materiały są prawdziwe.

Jim Harrison po raz pierwszy znalazł się na antenie w godzinach porannych 22. września 1991 r., w Dallas, w Teksasie. Był niezależnym producentem filmowym, który przez ostatnie lata pracował nad efektami specjalnymi w ponad tuzinie filmów o potworach. Otrzymał anonimową paczkę zawierającą trzy szpule filmowe nagrane najprawdopodobniej w połowie lat 70., jeśli wygląd i brzmienie ludzi na taśmie mogły być jakąkolwiek wskazówką.

Jedna z rolek przedstawiała coś, co wyglądało jak nieprawdopodobnie wielki zdziczały pies, czający się wokół rozpoznawalnych terenów Filadelfii. Inna rolka przedstawiała mężczyznę, nienaturalnie rozmytego i nieostrego, nawet pomimo tego, że ziemia i ściany wokół niego były ostre. Film ten pokazywał jak ów rozmyty mężczyzna rozpływał się w obłok mgły. Trzeci film zaś, najdziwniejszy z nich, ukazywał dziwaczną rzecz o gumiastych, przezroczystych mackach, która wynurzała się z ziemi, sięgała ku niebu i podciągała się wysoko w górę. Na filmach nie było żadnych twarzy, Jim nie był w stanie odkryć niczyjej tożsamości. Samą taśmę pociął na kawałki i połączył znowu, starając się dociec jak wykonano efekty specjalne. Nie był w stanie.

Znalazł kanał dostępu publicznego i kilka nocy później nadał wszystkie trzy filmy w eter. Na ich końcu zadał pytanie o to, czy ktoś wie cokolwiek o tych filmach i podał numer skrytki pocztowej. Nie odkrył prawdy stojącej za tymi filmami, otrzymał jednak mały worek listów od ludzi, którzy chcieli opowiedzieć o swoich historiach. Niektóre z listów zawierały także materiał filmowy.

Tak właśnie się to wszystko zaczęło. Jim zaczął nadawać regularnie, aż stopniowo uzyskał sieć kontaktów w całych Stanach. Zaczął podejrzewać, że za całą sprawą kryje się coś większego, że jest o krok od odkrycia jakiegoś wielkiego spisku, związanego z tymi wszystkimi obserwacjami. Temat ten stał się jego obsesją do tego stopnia, iż niemalże nie zauważył odejścia swej żony.

W tym czasie, wiele z kontaktów Jima zaczęło szukać dziwnych zdarzeń na własną rękę. Do czasu, gdy Jim w 1999 roku wystartował z Siecią 0 jako fenomenem internetowym, dysponował siedemdziesięcioma czterema filmami pochodzącymi z różnych źródeł. Każdy z nich pokazywał coś dziwacznego. Sieć 0 stała się zjawiskiem światowym. Obecnie, jej członkowie znajdują się na całym świecie, od Tajlandii po Alaskę, od Rio de Janeiro po Nowe Delhi.

Jim przepełniony jest wiarą, mimo że sam nigdy świadomie nie widział niczego nadnaturalnego. Sieć 0 operuje teraz na zasadach nieco partyzanckich, wklejając swe filmy i pliki dźwiękowe gdzie tylko może, często bez zaproszenia i wyjaśnienia. Wysyłają je innym społecznościom internetowym, czasami nawet dzieląc się zebranymi informacjami z członkami innych organizacji walczących z potworami. Nie są głupi, zdają sobie sprawę z istnienia potworów i polujących na nie ugrupowań.

Sieć 0 zaprasza w swe szeregi dość często. Wskutek eksplozji społeczności Web 2.0, na sieci znalazły się miliony plików wideo i audio, nietrudno się zorientować, czy dana osoba podchodzi do sprawy na poważnie. Pół tuzina członków spędza praktycznie całość swego wolnego czasu na przeszukiwaniu licznych społeczności internetowych i wyszukiwarek, szukając nowych dowodów do opublikowania. Dzięki temu inni, widząc że są na świecie osoby skłonne im uwierzyć, dokładają wszelkich starań, by sprokurować jeszcze więcej dowodów.

Zbyt często jednak to dowody znajdują ich. Przedsięwzięcie Jima Harrisona obejmuje teraz cały świat. Poświęcone jest uświadomieniu prawdy możliwie największej liczbie ludzi. Być może właśnie tego pragnął tajemniczy kamerzysta Jima.

2. lipca, Tajemnice Sieci 0

Wróg

W ogólnym rozrachunku, ludzie z Częstotliwości Tajemnic chcą by możliwie wiele osób poznało prawdę jak szybko to tylko możliwe. Niektórzy pragną uzbroić ludzkość przeciw niebezpieczeństwu czyhającemu w jej szeregach, inni chcą tylko złapać na wideo dziwne rzeczy. Niektórzy zaś pragną dowieść, iż od początku mieli rację. Priorytetem dla nich wszystkich jednak jest publikowanie informacji.

Nie znaczy to, że nadający na Częstotliwości Tajemnic nie mają zacięcia bojowego. Po kilku wypadach, większość uznaje, że lepiej chodzić uzbrojonym, choćby nawet tylko na wszelki wypadek. Mimo to i mimo, że niektórzy z członków decydują się stawić czoła swym celom, niewielu z nich dysponuje przygotowaniem fizycznym niezbędnym by mieć jakiekolwiek szanse w starciu z rozszalałym zmiennokształtnym, albo wygłodniałym wampirem. Częstokroć, spędzają sporo czasu z innymi łowcami. Informują ich o tym, gdzie można znaleźć poszukiwane przez nich istoty nadnaturalne i pokazują im filmy obrazujące zdolności tych istot. Niektórzy „łączą się” z komórkami łowców, nagrywając akcje i zapewniając wsparcie techniczne.

Załogi
Sieć Zero jest domem tysięcy rywalizujących ze sobą teorii i metodologii, jednak niewiele załóg staje się grupami dominującymi Częstotliwość Tajemnic.

Większość z Sieci Zero nazywana jest Stróżami Zapisu. Niczym dziennikarze, nie oceniają zebranych materiałów. Ich zadaniem jest zebranie ich i nagranie w sposób szczery, bez modyfikacji.

Tak zwana Armia Prawdy idzie jednak dalej, starając się za wszelką cenę przekazywać prawdę o potworach nieświadomemu społeczeństwu. Będą otwierać mu oczy na siłę, dziwnymi wyczynami, wirusowymi memami, kradzieżą częstotliwości, czymkolwiek. Grupa ta ma członków nastawionych bojowo i to w niej znajduje się większość ludzi zdolnych posługiwać się bronią.

Na drugim końcu spektrum znajdują się tak zwani Stróże Tajemnic, klika teoretyków spisku, która wierzy, że świat wpadł w ręce potworów. Każdą ze złych wiadomości postrzegają jako oznakę wpływu złowrogiego świata cieni. Starają się usuwać z rąk publicznych wiedzę o potworach, ponieważ przekonani są, że przyczyni się ona wyłącznie do tego, że potwory nauczą się lepiej zacierać ślady, co zaszkodzi Czuwaniu. Zamiast tego, zatrzymują wiedzę w grupie wtajemniczonych, „gromadząc dowody” do czasu w którym przyjdzie właściwy moment na ich ujawnienie.

Status
Członkowie Sieci 0 mogą dołączyć do grupy dzięki zaproszeniu, po opublikowaniu w Internecie materiału o odpowiedniej tematyce. Uzyskują Status dzięku dzieleniu się informacjami i umieszczaniu odkrywczych danych na sieci.

Przykład

● Dysponujesz hasłem Sieci 0, pozwalającym ci na zamieszczanie plików wideo, dźwięku i tekstu na ich stronie, skąd zostaną rozprowadzone po całej sieci. Po krótkim czasie od dołączenia do Sieci Zero, poznałeś zapewne więcej tylnych drzwi i skrótów sieciowych, niż udałoby ci się kiedykolwiek odkryć samodzielnie. Otrzymujesz darmową Specjalizację w jednej z Umiejętności: Rzemiosła bądź Ekspresji, w ramach jednej z form medialnych (Internet, film, kamery cyfrowe, etc.).

7. lipca, Lojaliści Thule

Nie mam wyboru. Mam dług do spłacenia.
Tajemnice czynią nas kim jesteśmy. Tajemnice tworzą nas wszystkich. Żądze i nadzieje, które kryjemy w sobie zmieniają świat. Wszystko opiera się na tajemnicach, rzeczach ukrytych przed resztą świata.

Niektóre z nich ukryte są lepiej od innych.

Według pewnych legend, jakiś czas temu, ląd, który obecnie uważamy za zaginiony – Atlantyda, Mu, Thule, Pan, czy jakkolwiek brzmiało jego imię – dał światu cywilizację. Zniszczył go kataklizm, lecz ci, którzy ocaleli przemierzyli morza w statkach o barwnych żaglach, docierając do nieoświeconych krain Europy i Azji. Stali się, jak twierdzą teorie, bogami i dawcami praw dla tamtejszych ludów. Dali światu sztukę, architekturę oraz zdolność obróbki brązu. Ofiarowali również ludziom przerażające mistyczne tajemnice, które po tysiącach lat zostały zapomniane przez masy i trwają w ukryciu, strzeżone przez wtajemniczonych. Wciąż można je odnaleźć, jeśli tylko wie się, gdzie szukać.

Lojaliści Thule spędzili pierwsze dekady minionego stulecia na poszukiwaniach owego Ostatecznego Źródła. Przyniosły im one wyłącznie wieczny wstyd. Wtedy jeszcze, nazywali się Towarzystwem Thule (Thule Gesellschaft) i byli grupą niemieckich okultystów. Ci ludzie wyciagnęli z faktu istnienia Ostatecznego Źródła następujący wniosek – z Utraconego Thule nadeszła rasa panów, Aryjczyków, najstarszy i najbardziej wyewoluowany z ludów, a Aryjczykami są ludy germańskie. Potem zaś, dwójka ich członków założyła Niemiecką Partię Robotniczą, która po kilku latach stała się Partią Nazistowską.

Do czasu, gdy naziści doszli do władzy, zniknęły ich powiązania z Towarzystwem Thule. Co więcej, naziści zdelegalizowali stowarzyszenia okultystyczne i cenzurowali literaturę Towarzystwa.

Większość członków Towarzystwa rozproszyła się, pozostawiając jedynie niewielką grupkę, trwającą nielegalnie w obliczu grozy, jaką wywołały ich teorie i filozofie. Gdy pod koniec wojny prawda wyszła na jaw, niektórzy nie byli w stanie w nią uwierzyć. Jedni wyparli się jej, dołączając do jeszcze mniej chwalebnych społeczności Ludu, inni zaś przyznali się do błędu.

Przerażenie wywołane skutkami ich działań było tym większe, iż w latach 20. i 30. ich badania przynosiły prawdziwe owoce, odkryli choćby istnienie duchów przodków. Niektórzy spotykali się ze zjawami Rmoahali, członków plemienia, które przemierzało zaginioną Atlantydę i walczyło w armiach królów-czarnoksiężników. Inni zakradli się do Tybetu i odkryli dowody istnienia Shamballi, ledwo uchodząc z życiem. Pozostali z ledwością uniknęli konfrontacji z przyzywającymi duchy wiedźmami, demonami, wilkołakami, wampirami i innymi, jeszcze dziwniejszymi stworami.

Istniał wokół nich tajemny świat, świat mroku nocy, a Lud nie był żadną rasą panów. Dla wygłodniałych nieumarlych, ludzie – Aryjczycy czy nie – byli wyłącznie jedzeniem. Dla wilkołaków, byli sposobem rozmnażania się i zwierzyną łowną. Demony i inne, jeszcze bardziej obce istoty, czyhające za zakrętem rzeczywistości, traktowały ludzi niczym insekty, z którymi można się bawić, tylko po to, by potem je rozgnieść. Nowo zreformowani Lojaliści Thule przestali szukać Atlantydy, zamiast tego starając się dowiedzieć możliwie wiele o tym ukrytym świecie. Chcieli wiedzieć, potrzebowali wiedzieć – wciąż jednak odczuwali również rodzaj zobowiązania wobec świata. Są to winni ludzkości, są jej Dłużnikami.

9. lipca, Dalszy wgląd w Lojalistów Thule

Wciąż są aktywni, otaczają się tajemnicami. Niewielu zdaje sobie sprawę z ich istnienia i nie wszyscy z nimi związani zdają sobie sprawę z tego, czym niegdyś byli. Często nie znają nawet nazwy grupy, o ile nie zrobili dla Lojalistów czegoś nielegalnego lub niemoralnego i są zbyt głęboko w tym wszystkim unurzani.

Lojalistom nie podoba się szantażowanie swych nowych członków. Jeśli jednak mają wykorzystać swą okazję do zadośćuczynienia za to, kim są, muszą zachować swe istnienie w tajemnicy. Częstokroć współpracują z innymi łowcami. Funkcjonują jako badacze i zbieracze wiedzy, zapewniają pomoc i informacje. Nigdy, przenigdy nie mówią, kim są naprawdę.

Odpowiadają przed przywódcami, których tożsamość jest tajemnicą, a z których każdy kontroluje organizację na poziomie krajowym. Ci zaś zdają sprawozdania trójce założycieli, wciąż mieszkających w Niemczech. Ci trzej ludzie, przebywający w Monachium, mają ponad 90 lat. Spotykają się raz w tygodniu i porównują dane zebrane przez niewielkie grupy ich sekretarzy. Decydują o tym, co można rozpowszechnić, oraz co wymagało będzie interwencji. Ci trzej oceleni Lojaliści mają tylko siebie nawzajem. Każdy z nich nienawidzi pozostałej dwójki z całego serca, gdyż przypominają mu o jego własnej winie i zadaniu jakie ma przed sobą. Nieliczni, którzy spotkali ich twarzą w twarz, uważają, że trzech założycieli trzyma przy życiu wyłącznie chęć zobaczenia jak pozostali poddają się i umierają pierwsi. Zakleszcza ich to w rodzaju wiecznego pojedynku spojrzeń, w którym stawką są ich zmurszałe, obarczone poczuciem winy życia.

Lojaliści muszą wiedzieć. Odkrywają prawdę o potworach i przekazują ją dalej. Jeśli będą w stanie ocalić ludzkość, być może uda im się odpokutować za swą rolę w stuleciu, które niemalże nas zniszczyło.

Nie wszyscy są jednak tak oddani sprawie, jak pozostali. Niektórzy muszą pracować dla Lojalistów, ponieważ są szantażowani. Czasami też, ludzie którzy dołączają do ich szeregów nabierają zbytniego entuzjazmu dla przeszłości związanej z Ludem. Ci jednak nie są w stanie przetrwać zbyt długo, jako że ideologia neonazistowska jest jedyną rzeczą absolutnie zakazaną wśród Dłużników. Ci, którzy wyrażają takie poglądy, a nawet ci, którzy tylko sugerują, iż być może czas wstydu już minął, nie mogą liczyć na poparcie. Czasem wchodzą w środek gniazda niebezpiecznych istot, by zdać sobie nagle sprawę z tego, iż są całkowicie sami. Innych otaczają koledzy dzierżący długie noże, którzy dają im jedną jedyną szansę wytłumaczenia się z tego wszystkiego.

Wielu z Dłużników uważa, iż ich zadanie pozbawione jest nadziei sfinalizowania, że niemożliwym jest uzbrojenie ludzkości przeciw potworom, zwłaszcza z ramienia organizacji, której jedynym powodem istnienia jest skalany winą sekret. Tym niemniej, jakież wykonalne zadanie może nieść nadzieję odkupienia za niewybaczalny grzech?

Wróg
Lojaliści Thule są przede wszystkim badaczami, ich zadaniem jest wiedzieć. Są śledczymi, archeologami, antykwariuszami, badaczami magii rytualnej, detektywami. Nie należy sądzić, iż nie są w stanie być sprawni fizycznie – są wszak w ich szeregach łowcy skarbów i pracujący pięściami badacze nieznanego. Szczerze powiedziawszy, przy tym, co Lojaliści badają, nie sposób dziwić się, iż w końcu wszyscy uczą się dbać o siebie.

Wciąż jednak, to nie Lojalistów zadaniem jest stawianie czoła wrogom. Istnieją, by do tej walki przysposobić innych. Większość Lojalistów Thule dołącza do innych łowców, działających indywidualnie, albo w ramach organizacji takich jak Związek, Długa Noc, czy Sieć 0. Czasami dołączają do nich również na polu bitwy, ale raczej są ludźmi, którzy dają porady na temat tego, jak ich towarzysze mają poradzić sobie z przeciwnikami.

13. lipca, Ashwood Abbey

Spróbuj tego. Mam wrażenie, że będziesz zaskoczony.
Osaczeni samotnie w mroku, przyparci do muru, ścigani przez ledwie pojmowane rzeczy, rzeczy, które traktują ludzi niczym trzodę hodowlaną, insekty bądź bydło, napadani przez wiedźmy stawiające się ponad nami, niczym jacyś bogowie z przeceny… Takim jest Czuwanie. Oto, co znaczy być łowcą. Robią to, ponieważ w głębi czują, iż tak czynić powinni, ponieważ chcą pomścić poniesione straty, ponieważ są ciekawi nieznanego. Zapytaj któregokolwiek z nich, a podadzą ci wszelkiego rodzaju powody i motywacje. Niewielu jednak odważy się przyznać, nawet sami przed sobą, iż mają jedną wspólną cechę: to dla nich wszystkich jedna z najbardziej podniecających rzeczy na świecie.

Członkowie Opactwa Ashwood nigdy nie udawali nawet, że robią to wszystko z innego powodu niż dobra zabawa. Od roku 1855., ta klika karmionych ze srebrnych talerzy sybarytów czerpała frajdę z zabijania istot, których nikt inny nie był w stanie zabić i zabawiania się z nimi. Przed, a także po zabijaniu.

Pierwotne Opactwo Ashwood, położone nieopodal Edynburga, było domem wielebnego doktora Marcusa McDonalda Ogilviego. Mimo szacownego tytułu i pozycji w Kościele Anglikańskim, był on, wedle wszelkich standardów tamtych czasów, bardzo złym człowiekiem. Trzymał rozpasaną pieczę nad jednym z wielu tak zwanych „Piekielnych Klubów” [Hellfire Club - KK] – tajemnych stowarzyszeń dobrze sytuowanych mężczyzn i kobiet o podobnych upodobaniach, chcących obalać tabu tamtych dni. Według dzisiejszych standardów, chętnie brane narkotyki, swobodny seks i gry w publiczne krępowanie nie są niczym szczególnym. Wielebny Ogilvy, myśliciel wyprzedzający swe czasy, zdawał się to rozumieć. Zachęcał swych popleczników, by łamali zasady na wszelkie sposoby, na jakie tylko są w stanie. To podczas jednej z orgii na świeżym powietrzu, pewnej nocy letniego przesilenia, bogaci członkowie Opactwa Ashwood natknęli się na watahę wilkołaków, które miały im nieco za złe pieprzenie się na zmianę na jednym z kamieni, które uznały za święte.

Wielu z członków Opactwa zginęło tamtej nocy, pozostałym udało się uciec. Ocalonym udało się jednak uniknąć skandali – około tuzina tych, którzy zginęli, nie pozostawiło żadnej wskazów co do swego miejsca pobytu. Gdy Ogilvy wrócił na miejsce zdarzenia z tuzinem uzbrojonych ludzi, znaleźli nieco ogryzionych i zakrwawionych kości, oraz jak się zdawało, psie odchody, tyle że w nadzwyczajnych ilościach, pozostawione na rogach terenu, jak gdyby w charakterze oznaczenia.

Bardziej konwencjonalny wiktoriański kleryk uznałby, iż to najwyższa pora aby być może zaprzestać pogoni za grzechem. Ogilvy nie był konwencjonalnym klerykiem i uznał to zdarzenie za nadarzającą się okazję. Wrócił na to miejsce ze swoimi zaufanymi w trzy noce później i na szczycie tego samego wzgórza, na widoku wszystkich swych kompanów, ejakulował na centralny kamień.

Zaczekał potem, stojąc obok służącego, który oczyścił go i ubrał, ładując jednocześnie jego zaufaną strzelbę na słonie litymi kulami srebra. Ku jego rozczarowaniu, nie dane mu było powiesić wilkołaczych łbów na ścianie – powróciły do swej ludzkiej postaci, gdy tylko wyzionęły ducha. Tym niemniej, złapał bakcyla. W ciągu następnej dekady, ludzie Ogilviego ubijali wszystko co się tylko dało – od sześciorękiej demonicznej bogini schwytanej w Indiach i wypuszczonej na wolność w Berkshire, po tysiącletniego mężczyznę wykonanego z kawałków innych ludzi.

I tak to trwało. Po nagłej i niespodziewanej śmierci Ogilviego, zadanej drewnianymi szponami trójrękiego goblina, stowarzyszenie kontynuowało swą działalność. Opactwo zostało zachowane zgodnie z jego ostatnią wolą i stało się wysokiej klasy klubem. Kilkoro z członków przeniosło się do Nowego Świata pod koniec XIX w., zakładając tam filie Opactwa. Dzięki kazirodczej naturze europejskiej arystokracji, podobne filie rozprzestrzeniły się również w Europie (i, tak, kilkoro z członków brytyjskiej rodziny królewskiej należało do Opactwa). Przetrwały dłużej niż struktury społeczne z których wyrosły – społeczeństwa upadały i zmieniały się w ciągu tego burzliwego wieku.

Dziś, poszczególne filie istnieją w sposób mniej lub bardziej od siebie niezależny. Większość opłaca regularnie ustalone kwoty Opactwu Ashwood, w zamian za prawo do używania nazwy i dostęp do światowej listy członków.

Dołączenie do Opactwa jest dziwnym procesem. Niektórzy zostają po prostu zaproszeni w szeregi grupy, po pewnym czasie znajdowania się pod opieką jednego z członków. Częściej jednak, członkowie zostają zmuszeni do wstąpienia. Potencjalny członek otrzymuje zaproszenie na wystawną kolację organizowaną przez osoby należące do stowarzyszenia. Oznajmiają mu one, iż polują na potwory – opisują miejsce ukrycia najbliższej ofiary i w teatralny sposób dokonują losowania. Przeprowadzane jest ono przy pomocy worka kul bilardowych – jest wiele kul czerwonych i jedna biała, a kto wyciągnie białą, będzie miał przywilej poprowadzenia łowów. I, ku zaskoczeniu wszystkich – któż okazuje się być tym szczęśliwcem? Oczywiście, nowicjusz. Losowanie jest, rzecz jasna, ustawione, a gdy łowy dobiegną końca, nowy członek jest już gotów do podjęcia pełnego członkostwa, lub martwy.

14. lipca, Ashwood's Philosophies

Wróg
Członkostwo w Opactwie Ashwood wymaga dołożenia pewnych starań, by utrzymywać znajomość z innymi osobami, które polują na potwory. Zazwyczaj, odbywa się to następująco – kilkoro ze stałych członków Opactwa towarzyszy grupie niepowiązanych z grupą łowców (albo łowców należących do innej organizacji), gdy ci tropią swą nadnaturalną zwierzynę. Opactwo preferuje raczej grupy zbierające informacje od tych, które uderzają z pełną siłą ognia (bo i gdzież w tym zabawa?). Gdy kozły ofiarne wykonają całą nudną część roboty, Opactwo stara się ich wykołować, na przykład dostarczając fałszywe tropy, lub aranżując sytuację na tyle wygodnie, by w odpowiednim momencie trzymali się z dala.

Potem zaś, wszystkie chwyty dozwolone. Członkowie Opactwa korzysta z jakichkolwiek narzędzi, na jakie tylko przyjdzie im ochota – od zabytkowych mieczy po bicze i strzelby na słonie.

To, co następuje dalej, może być w zasadzie wszystkim. Seks i morderstwa są w dzisiejszych czasach równie powszechne. Niektórzy lubią się zabawiać torturami i okaleczaniem. Jedni zastanawiają się, jaki efekt może mieć wciągnięcie kreski pyłu, jaki pozostaje po zabitym wampirze (nie warto – dość rozczarowujące), inni zaś wolą pić wampirzą krew i zapewniają o jej odmładzających właściwościach. Jeszcze innym podoba się pomysł skór i futer ściągniętych z potworów – buty ze skóry demona, miękkie i bladej barwy kurtki z pozszywanych łat skóry, kapelusze wykonane z wielkich skrzydeł. Świętym Graalem jest oczywiście futro z wilkołaka, jednak zdobycie go jest nader problematyczne, jako że futra znikają w momencie śmierci wilkołaków – a przynajmniej zmieniają się w ludzką skórę, gdy wilkołak kona. Oskórowanie wilkołaka żywcem to coś, czego każdy powinien przynajmniej raz spróbować, jak utrzymują bywalcy Opactwa.

Szczerze powiedziawszy, jak na razie spróbowano tego tylko raz. Nie w tym jednak rzecz.

Kliki
Wśród bywalców Opactwa Ashwood z upływem czasu pojawia się i przemija wiele klik i ich światopoglądów. Niektórym jednak udaje się przetrwać.

Konkurenci traktują to wszystko jako sport, a innych jako współzawodniczących z nimi. Muszą koniecznie każdej nowej rzeczy spróbować jako pierwsi. Muszą zabijać, pieprzyć lub porywać większe, paskudniejsze i dziwniejsze potwory niż ich koledzy. Ich życie jest trudne, brutalne i krótkie. W ich mniemaniu, jest również diablo przyjemne.

Łowcy należący do Pogoni chcą poznawać tajemnice. Chcą zaczerpnąć najstraszniejszej wiedzy, jak tylko są w stanie. Pragną raczej widzieć i doświadczać, niż robić. Choć niektórzy z nich ruszają do akcji i dokonują straszliwych czynów, Pogoń zbiera informacje i nagrywa łowy, rozpowszechniając pomiędzy swymi sprzymierzeńcami DVD i prywatnie drukowane dokumenty zawierające najbardziej soczyste zdarzenia z polowań.

Libertyni, z kolei, chcą łamać tabu. Chcą robić rzeczy, których nikt jeszcze nie robił, istotom, którym nikt jeszcze niczego nie zrobił. Starają się odkrywać nowe, wspaniałe światy. Wielu przybiera pozę bajroniczną, uznając siebie za twórców nowej moralności, nowego paradygmatu życia. To, czego się czasami dopuszczają, często napawa odrazą nawet pozostałych członków Opactwa.

Status
Status w Opactwie Ashwood wiąże się z tym, kogo znasz, a w mniejszym stopniu również z tym, co zabiłeś. W większości jednak składa się nań reputacja osoby żądnej przygód, urządzającej świetne i dziwaczne imprezy, pomysłowo zabawiającej się ze zwierzyną. Na przykład:

  • Ledwie wyciągnąłeś białą kulę, lub zostałeś zaproszony w szeregi Opactwa, a już masz za sobą rzeczy, o których nie możesz nikomu opowiedzieć. Wszedłeś w to i już nie wyjdziesz. Tym niemniej, byłeś na kilku przerażających imprezach. Zyskujesz za darmo Atut Ćmy Barowej, o ile jeszcze go nie posiadałeś.
  • Możesz korzystać z pokojów w klubie lokalnej filii, nocując w nich. Odpowiada to drugopoziomowemu Schronieniu [Safehouse - KK], przy czym oba poziomy mogą być przypisane w dowolnej kombinacji jego Dyskrecji [Secrecy - KK], Skrytce [Cache - KK] lub Rozmiarowi.

16. lipca, Hunters and their advantages

Endowments
Łowcy nie są istotami nadnaturalnymi. Nie władają piekielnymi mocami (choć na przykładzie Lucifuge można z drugiej strony twierdzić, że i owszem), nie posiadają też wrodzonej odporności na obrażenia i śmierć. Na całym świecie większość łowców stawia czoła istotom nocy dysponując wyłącznie swym sprytem, siłą woli i czymkolwiek, co są w stanie nabyć w lokalnym sklepie sportowym. Niektórzy z łowców jednak, dzięki wsparciu potężnych osób i organizacji, oraz składom starożytnych reliktów lub domniemaniu upadłych aniołów pośród swych przodków, są w stanie uzyskać możliwość korzystania z narzędzi niedostępnych dla zwykłych ludzi. Niektórzy skłonni są zgodzić się, iż narzędzia te czynią ich równie nienaturalnymi, co istoty, których ponoć nienawidzą – jaka jest przecież różnica pomiędzy wiedźmą zdolną ściągnąć z nieba piorun, a człowiekiem, który jako broń wszczepił sobie pod skórę rój owadów? Inni odpowiadają, iż by mieć choć cień szansy by zniszczyć potwory kryjące się w cieniach, łowca potrzebuje wszystkiego, co może zapewnić mu jakąkolwiek przewagę.

Endowments, w odróżnieniu od mocy istot nadnaturalnych, nie są oddzielną kategorią Cech. Są kategorią Atutów i nabywa się je poprzez wydatek kropek Atutów, tak samo jak w inne Atuty (szczegóły poszczególnych Atutów Endowments opisane są w podrozdziale Atuty” na str. XX). Większość Endowments posiada własne zasady ich użycia i zabezpieczenia przed wykorzystaniem przez członków konkurencyjnych organizacji. Zasady te omówione są dokładniej na początku każdego z opisów danego Endowment.

Endowments są dziwne. Są potworne i pod wieloma względami nieludzkie. Czy łowcy, którzy z nich korzystają, przestają być ludźmi? „Człowieczeństwo” zależy tu od punktu widzenia.

Przykładowe Endowment
BSOD (•••)
Od czasów Nosferatu Murnaua, wiedza o tym, że wampiry giną w świetle dnia, stała się powszechnym elementem kultury popularnej. Choć naukowcy VALKYRIE nie rozszyfrowali jeszcze składnika światła słonecznego, który ma tak zguby wpływ na krwiopijców, udało im się stworzyć coś niemal równie dobrego.

Działanie: BSOD (Bomba Słoneczna Detonowana przez Ofiarę ) jest ładunkiem wybuchowym detonowanym przez czujnik podczerwieni i skaner termograficzny. Jeśli obiekt o temperaturze wnętrza niższej od 34.4 stopni Celsjusza przerwie promień podczerwieni, ładunek zostaje detonowany. BSOD wygląda jak zwykły ładunek wybuchowy, zawierający jednak znacznie bardziej złożone elementy. Zamiast eksplozji jednak, przy wykorzystaniu świecących pełnym widmem świateł fosforencyjnych oraz skupiających światło luster, tworzy oślepiający błysk, z elektromagnetycznego punktu widzenia identyczny ze światłem słonecznym. Nie powoduje on co prawda obrażeń u wampirów, wywołuje jednak u nich przypływ paniki, który przytłacza ich racjonalne umysły i powoduje popełnianie błędów taktycznych.

Uzbrojenie tego urządzenia jest dość proste. Wymaga wykonania z powodzeniem, w ramach akcji natychmiastowej, testu Czujności + Rzemiosła. O ile jednak nie ma być ustawionym w zupełnej ciemności, BSOD musi zostać również ukryty. Wymaga to sześciu sukcesów w teście Czujności + Rzemiosła, przy czym testy wykonuje się co 10 minut. Rozbrojenie ładunku jest już trudniejsze – wymaga sześciu sukcesów w teście Czujności + Rzemiosła, a testy wykonuje się co minutę. Od chwili naruszenia integralności ładunku jednak, saper ma tylko cztery minuty (tym samym, cztery testy) na to, by go rozbroić. Po upływie tego czasu, ładunek eksploduje tak, jakby nie został zneutralizowany.

Wobec ludzi i potworów nie obawiających się światła słonecznego, BSOD traktowany jest jako zwyczajny ładunek wybuchowy. Ma wartość „Obrażeń” równą 4, tym niemniej test obrażeń wykonuje się wyłącznie po to, by stwierdzić, czy dana osoba nie została ogłuszona. Należy pamiętać, iż obrażenia zadane przez ładunek wybuchowy wylicza się rzucając pulą równą Obrażeniom ładunku (w tym przypadku 4 kości) i dodając sukcesy do podstawowej wartości Obrażeń (patrz Świat Mroku: Podręcznik Podstawowy, str. 177). Niewidome i pozbawione oczu postaci nie są objęte działaniem BSOD.

Gdy wampir, lub inny wrażliwy na jaskrawe światło potwór, zostanie objęty działaniem BSOD, efekt jest znacznie poważniejszy. Gracz postaci wampira musi natychmiast wykonać złożony test Determinacji + Opanowania, w którym rzuty wykonuje się co turę. Każdej tury, w której wampir uzyska przynajmniej jeden sukces, zachowuje wystarczająco opanowania, by działać przez kolejną turę. Jeśli którykolwiek z testów zakończy się porażką, wampir wpada w furię przerażenia i oddala się jak najszybciej od źródła światła. Będzie atakował wszystkich, którzy staną mu na drodze, przede wszystkim zależy mu jednak na ucieczce. Jeśli uzbiera pięć sukcesów, opanowuje instynkt ucieczki i może działać normalnie.

18. lipca, The „Candle" Compact

Zmowa z Chestnut Street
Naśladując o rok wcześniejszy akt podpisania Deklaracji Niepodległości, zapewne będąc przezeń inspirowanymi, przedstawiciele licznych komórek łowców z Filadelfii spotkali się potajemnie nieopodal Independence Hall w drugiej połowie 1777 roku. W trakcie tego spotkania powstał szkic dokumentu, Zmowy z Chestnut Street, czasami nazywanego „Zmową Świec”, zarówno jako odwołanie do Czuwania, jak i ze względu na krąg świec otaczający podpisujących dokument łowców. Pakt ten wyrażał ich oddanie sobie nawzajem i dbaniu o obronę mieszkańców Filadelfii przed złowrogimi siłami nadnaturalnymi.

Istnienie tej Zmowy było tajemnicą dla dzisiejszych łowców z Filadelfii, aż do 1973 roku. Wtedy to profesor z Uniwersytetu w Pennsylwanii odkrył wspominający ją dziennik z czasów kolonialnych i rozpoczął kompletowanie niejasnych wzmianek z innych źródeł. O ironio, próby poznania pochodzenia i znaczenia Zmowy doprowadziły go do podjęcia Czuwania w szeregach Null Mysteriis. Rekonstrukcja jego autorstwa, zaprezentowana poniżej, korzysta miejscami z nowoczesnych idiomów. Mało prawdopodobne, by wyrażeń takich jak „łowca” czy „Czuwanie” używali koloniści broniący swych domów i sąsiedztw.

Zmowa
Niechaj będzie wiadomym, jako że nasze człowieczeństwo zmusza nas do trwania w Czuwaniu i obrony ludu Filadelfii przed okrutnym i potwornym Wrogiem, że deklarujemy wierność następującym zasadom, dzięki którym niesione przez nas światło przegna armie ciemności:

Łowca pomagał będzie łowcy. Swary, osobista niechęć, status społeczny, przekonania religijne lub polityczne nie będą powodem do odmowy pomocy łowcy, który ściera się z Wrogiem. Żadne wezwanie nie zostanie zignorowane, na ile tylko będziemy w stanie nieść wsparcie.

Łowca nie będzie ścierał się z łowcą. Żaden łowca nie uniesie broni przeciw drugiemu, nie będzie traktował go jak Wroga, nie będzie działał przeciw niemu, ani zamierzał zniweczyć pracy jego. Żaden łowca nie sprzymierzy się z Wrogiem przeciw swym pobratymcom, nie będzie paktował z Wrogiem dla korzyści własnej, czyniąc krzywdę innym trwającym w Czuwaniu.

Żaden łowca nie zdradzi miana innego. Istotą Czuwania jest tajemnica mająca na celu ochronę ogółu społeczeństwa. Łowca nie może ujawniać działalności innych przedstawicielom prawa, czy to cywilnym, czy też kościelnym lub federalnym. Żaden łowca nie może zdradzić zajęcia innego nikomu, kto sam nie trwa w Czuwaniu, czy jest to przyjaciel, krewny, kolega, sąsiad, obcy lub inna osoba.

Wszyscy, którzy podejmą się Czuwania, są równymi sobie. Żaden łowca nie stoi wyżej od drugiego, wszyscy mają takie same prawa do słowa, pokoju i posiadania. Rangi i struktury dowodzenia istnieją wyłącznie w celu efektywniejszego trwania w Czuwaniu i nie mają zastosowania poza Czuwaniem. Nie nadają też jednemu łowcy zwierzchności nad innym w kwestiach osobistych, rodzinnych, związanych z pracą, ani innymi sprawami. Co więcej, każdy zbór łowców może prowadzić swe działania na własnym terenie wedle swojego uznania, podlegając wyłącznie dobru swych członków i zasadom nakreślonym przez niniejszy dokument. Zbór takie nie potrzebuje zezwolenia nikogo spoza danej jurysdykcji.

Świeca, zgaszona
Niewielu wie co zakończyło istnienie tamtej Zmowy. Dzienniki z tamtych lat wskazują na prawdopodobieństwo tego, iż wiele z komórek zostało zinfiltrowanych lub zawładniętych przez siły nocy klinem rozbijające pakty i przymierza. Inne sugerują, jakoby łowcy znaleźli nowych wrogów – siebie nawzajem. Starcia ideologiczne, wrzące nastroje, ostrza mieczy i lufy pistoletów odwróciły się od cieni i skierowały ku łowcom. Inna interpretacja mówi o tym, iż łowcy są niczym ogień – wypalają się, jak płomień świecy który słabnie i kona. Z czasem, Zmowa po prostu zgasła, jej czas przeminął.

Identyfikacja

Systemy

Informacje