autor: Damian ‘blinkin” Pytlik
redakcja: Bartosz ‘Kastor Krieg’ Chilicki
Kiedy myślałam już, że nie pozostało mi nic innego, jak tylko skończyć ze sobą… odnalazła mnie Ona. Wyrwała mnie z objęć śmierci i obdarzyła mocą. Teraz, dzięki mnie, przyjdzie na świat i uwolni nas wszystkich od cierpienia. Dzięki mnie… i dzięki tobie. Jaka szkoda, że musisz już odejść.
Pani, już wkrótce wypełnię swe zadanie.
Historia
Dawno, dawno temu, żyło szczęśliwe małżeństwo, Adam i Lilly Prophets. Adam do szaleństwa kochał swoją piękną żonę, której śmiech był dźwięczny jak dzwoneczki, jej oczy głębsze były od oceanów, a jej twarz rozpromieniała życie Adama niczym słońce. Obsypywał ją prezentami i dowodami swojej miłości. Nie było na świecie szczęśliwszych od nich ludzi. Gdy po jakimś czasie Lilly zaszła w ciążę, Adam nie posiadał się z radości. Zaczął jeszcze bardziej dbać o swoją żonę, aby niczego jej nie brakło, ani nic nie mąciło jej spokoju. Kiedy nadeszła pora rozwiązania, urodziła się malutka dziewczynka, którą już wcześniej postanowili nazwać Anne. Pielęgniarka przyniosła Adamowi drobniutkie dziecko zawinięte w biały materiał. Potem powiedziała: „Bardzo nam przykro, ale nie udało nam się uratować pańskiej żony.” Adam spojrzał nieprzytomnie na malutką Anne i pobielałymi wargami szepnął do niej: „Zabiłaś ją.”
Od tamtej pory Adam zmienił się diametralnie. Razem z Lilly stracił sens życia; przestał dbać o siebie i córkę. Tylko pomoc jego rodziców, którzy przyjęli dwie zbłąkane dusze pod swój dach i zadbali o nie, uratowała życie Anne. Dziewczynka nieomal umarła z głodu. Ojciec właściwie się z nią nie kontaktował; jedynymi chwilami, które spędzali razem, były urodziny dziewczynki. Zabierał ją wtedy na grób żony. Rocznica ta była dla Anne straszliwą torturą. Nie dość, że nigdy nie zaznała matczynej miłości, to jeszcze jej ojciec był wobec niej tak okrutny. Dobrze wiedziała, co oznaczało jego pełne wyrzutu spojrzenie. Czasem, gdy w kolejną bezsenną noc kręcił się jak zwierzę zamknięte w klatce własnej rozpaczy, przychodził do córki gdy spała, przyglądał się małej buzi dziecka, szukając podobieństwa do zmarłej żony. Jednak nigdy nie udało mu się jej dostrzec; widział tylko małego potworka; mordercę osoby, którą kochał nade wszystko. Siłą powstrzymywał się przed przyciśnięciem poduszki do twarzy dziewczynki. Czasem, gdy nie mógł już wytrzymać bólu rozsadzającego jego serce, wył niekontrolowanie i wyrzucał z siebie całą gorycz, jaką czuł wobec córki. W takiej atmosferze dorastała Anne.
Adam szukał ratunku w okultyzmie. Próbował wywoływania duchów, Ouija, poszukiwał desperacko magii, która pozwoliłaby mu jeszcze raz ujrzeć Lilly. Nie udało mu się to; był zbyt wypalony wewnętrznie. Anne zaś dorastała. Z zamkniętego w sobie, samotnego dziecka stała się podlotkiem. Kiedy inne dziewczęta spotykały się z chłopcami, ona zagłębiała się w książki, szukając ucieczki od ponurego życia, gdzie nie było nikogo, kto naprawdę by ją kochał. Kiedy była nastolatką, odkryła poezję Sylvii Plath, Teda Hughesa, Emily Dickinson i W. B. Yeatsa. Kiedy skończyła szkołę średnią, zdecydowała się studiować literaturę. W tym czasie zmarli jej dziadkowie, a ona sama zmuszona była podjąć pracę, aby się utrzymać. Ojciec przestał utrzymywać z nią jakikolwiek kontakt. Sama dziewczyna coraz bardziej zagłębiała się w mistyczną poezję, w której pociągały ją skomplikowane metafory i atmosfera tajemnicy. Z tego samego powodu fascynowały ją karty Tarota. Wielkim odkryciem był dla niej irlandzki poeta William Butler Yeats, w którego utworach pobrzmiewały celtyckie opowieści i magia. Kiedy poznała historię powstania „A Vision“, zaczęła szukać potwierdzenia jego okultystycznych teorii w swoim życiu. Przemyślenia i poszukiwania sprawiały, że nie miała czasu na przyziemne sprawy i nie była najlepszym pracownikiem, więc w końcu wyrzucono ją z pracy. W tym czasie miała już zapewnione stypendium naukowe. Mimo to nie była szczęśliwa. Nauka w college’u nie wyglądała tak, jak sobie ją wyobrażała.
Będąc w college’u, Anne zadurzyła się w jednym z wykładowców. Była zafascynowana jego wiedzą, oczytaniem, sposobem, w jaki mówił o książkach, wierszach czy pisarzach. Naiwna, uległa jego złudnemu urokowi. Któregoś razu dyskutowało im się tak dobrze, że zostali we dwójkę po zajęciach. Nawet się nie zorientowali, że zrobiło się już ciemno, a potem, sama nie wiedząc właściwie jak, Anne znalazła się w mieszkaniu profesora. Bez skrupułów wykorzystał jej naiwność. Nie do końca rozumiejąc, co właściwie się wydarzyło, zapłakana Anne w szoku wróciła do domu, połknęła tuzin pigułek nasennych i zasnęła… na szczęście nie na wieki. Obudziła się trzy dni później, na stole przy którym zaczęła pisać pożegnalny list do tego świata, w którym nie spotkało ją nic dobrego. Gdy spojrzała na skreślone na kartce słowa, zmartwiała. Przebudź się dziecko, i czyń moją wolę. Trzymam cię nad otchłanią, lecz nie pozwolę ci spaść. Świat cię odepchnął, lecz zbiegłaś mu. Oto ja przygarnęłam cię pod swoje skrzydła i nic złego cię już nie spotka. Słowa napisane obcym charakterem pisma sprawiły, że w nagłym przebłysku do Anne wróciło objawienie, którego doznała będąc na granicy życia i śmierci. W swojej wizji ujrzała istotę o postaci kobiety, od której biła ogromna moc. Przygarnęła ona Anne do siebie i w jej objęciach tyle razy zraniona dziewczyna znalazła ukojenie. Ramiona boskiej matki otoczyły ją i obdarzyły częścią jej własnej siły. Ta boska odrobina czułości, która dla człowieka jest tak ogromna, że niemal doprowadza do szaleństwa, sprawiła, że Anne oddałaby wszystko, by znów ją poczuć. Stała się służką pierwotnej matki, której tajemnicza natura dla Anne nie jest nawet istotna. Uczucia, które wyzwoliła w niej „Królowa” są wystarczającym dowodem, że jest to najlepsza rzecz, jaka przytrafiła się w jej życiu. Emocjami łatwo jednak manipulować, zwłaszcza w przypadku osoby tak psychicznie okaleczonej.
„Królowa” tchnęła w Anne nowe życie, dając jej sens istnienia oraz misję. Dzięki jej sugestiom, przekazywanym w czasie seansów pisma automatycznego, Prophets sięgnęła po kolejne okultystyczne dzieła i Kabałę. Wkrótce otrzymała też zadanie: przygotować świat na przyjście Pani. Królowa wybrała ku temu dość niezwykły sposób. Wraz z kolejnymi fazami księżyca, Anne podążając drogą Tarota ma składać krwawe ofiary, z których każda reprezentuje kolejne wielkie arkanum. Gdy nadejdzie odpowiednia chwila, Pani przybędzie na świat i w panującym w nim chaosie zaprowadzi porządek. Zapanuje wieczna harmonia i wszyscy cierpiący zaznają ukojenia.
Cnota: Wiara
Z chwilą poznania Królowej, Anne zyskała coś, czego zawsze jej brakowało: poczucie przynależności. Odnalazła swoje miejsce w świecie; po raz pierwszy poczuła się potrzebna i akceptowana ze wszystkimi swoimi wadami i traumatycznymi wspomnieniami. Odkryła w sobie pokłady ufności i wiary w swoją zbawczynię. Jej przekonanie o słuszności tego, co każe czynić jej Królowa ociera się o fanatyzm, czy wręcz szaleństwo. Jest jej całkowicie oddana i wierzy, że nic, co robi Pani, nie może być złe, choćby nawet pozornie na takie wyglądało. Mimo to, nie obnosi się ze swoją wiarą; przez całe swoje życie była zamknięta w sobie i ta cecha jej charakteru nie uległa zmianie. Jeżeli zdarza się jej napomknąć o Królowej, to brzmi to dla postronnych bardziej jak cytat z czasopisma dla nowoczesnych kobiet: odkrywanie wewnętrznej bogini w sobie, pierwotna kobieca energia, itp. W ten sposób tworzy nieformalny krąg kobiet, które z czasem stają się mniej lub bardziej świadomymi sługami „Matki” (ich spotkania mogą wyglądać jak ćwiczenia jogi czy po prostu spotkanie przyjaciółek).Skaza: Żądza
Ukryta od dziecka skaza Anne ze zdwojoną siłą wyszła na jaw po przemianie, którą przeszła. Nigdy przed próbą samobójczą nie zaznała matczynej miłości. Nawet nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo była jej spragniona. Gdy jednak doświadczyła tego wszechogarniającego spokoju, niemal natychmiast się od niego uzależniła. Było to dla niej przeżycie równe ekstazom świętych. Przez tydzień po doznaniu miłości Królowej czuła uniesienie i energię, jakby ktoś naładował ją niezwykłą mocą. Z czasem efekt ten zaczął słabnąć, a Anne odkryła w sobie pustą przestrzeń, jak czarną dziurę, którą musiała napełnić podobnym uczuciem. Dlatego zaczęła, początkowo bardzo ostrożnie i niepewnie (ponieważ nie miała doświadczenia w budowaniu relacji międzyludzkich), a potem coraz śmielej szukać kobiet, które choć na chwilę stałyby się dla niej namiastką postaci matki. W dalszym ciągu pozostała jednak istotą aseksualną, szuka czystej formy miłości, a z powodu swoich przeżyć uważa seks za coś brudnego, zwłaszcza to, co zachodzi pomiędzy kobietą, a mężczyzną. Nie widzi w nim nic pięknego, jedynie dwa zwierzęta toczące ze sobą bolesną walkę. Szuka ukojenia, wdając się w kolejne, mniej lub bardziej udane związki z najróżniejszymi kobietami, które łączy wspólna cecha - silny instynkt macierzyński. Anne nadal nie potrafi jednak tworzyć silnych relacji, więc jeżeli poczuje się zraniona lub odrzucona (a przy jej wrażliwości o to nietrudno), zrywa kontakt. Potrzeba akceptacji i bycia kochaną jest u niej tak silna, że jeżeli przez kilka dni nie spędzi trochę czasu w centrum uwagi jakiej kobiety-matki, zaczyna jej aktywnie poszukiwać. Należy jednak raz jeszcze uświadomić sobie, że nie chodzi jej o seks - spełnienie odczuwa otulona opiekuńczymi ramionami, niczym dziecko wtulona w gorące ciało matki, która głaszcze ją po głowie i cichym głosem tuli do snu.
Wygląd
Anne nie wyróżnia się niczym szczególnym. Niewysoka, ubrana schludnie, lecz skromnie. Długie, proste, czarne włosy nosi rozpuszczone. Ma bladoniebieskie oczy, wąskie usta, makijaż zwykle nosi bardzo delikatny, o ile w ogóle. Wybiera głównie ciemne kolory, przeważnie czerń. Jest szczupłą osobą, twarz ma nieco wychudzoną.
Motywacje
Przede wszystkim powoduje nią oddanie Pani, która dała jej nowe życie. Objawia się w realizacji kolejnych elementów rytuału, który ma pozwolić jej na przyjście na świat. Po drugie, ciągłe nienasycenie i potrzeba bycia w centrum uwagi „matki.” Jak długo dostaje to, czego potrzebuje, Anne jest jak dziecko, które bezgranicznie kocha swoją matkę. Aby czuć emocje, od których jest uzależniona, potrafi nawet spotykać się z lesbijką - lecz zbyt natarczywe pieszczoty, które nie przystają do obrazu, jaki tworzy w swojej głowie natychmiast popsują stosunki między nimi.
Następnie, wynikająca z obrzydzenia niechęć, a momentami nienawiść do mężczyzn. Jest to efekt jej relacji z ojcem, oraz traumy po wieczorze spędzonym u nauczyciela. Uważa, że mężczyźni nie są zdolni do odczuwania wyższych emocji. Według niej kierują się tylko popędem seksualnym i agresją. Napawają ją obrzydzeniem i w jej świecie nie ma dla nich miejsca. Nie są dla niej partnerami do rozmowy. Może być wobec nich agresywna, zwłaszcza, kiedy jest sfrustrowana brakiem uwagi „matki”.
Wreszcie jej niesłabnąca fascynacja literaturą, poezją i okultyzmem. To, że coraz bardziej oddala się od świata rzeczywistego (co objawia się nieporadnością i roztargnieniem, które tym bardziej przyciągają do niej kobiety o silnym instynkcie macierzyńskim), nie sprawia, że zapomina o swojej pasji. Co więcej, szuka w sztuce potwierdzenia swojej „wiary” i podobieństw z jej przemyśleniami i ideałami. Swoje ulubione wiersze (z cyklu „Crow” Teda Hughesa, 520 [I started early], 986 [Narrow fellow] Emily Dickinson czy „The Second Coming,” „The Gyres” Yeatsa) zna na pamięć. Zwłaszcza, jeśli chodzi o przyjście Królowej, tak poezja, jak i proza Yeatsa zdają się potwierdzać to, co się wokół niej dzieje. („Wizja” Yeatsa wybitnie nadaje się do Świata Mroku, lecz jest to dość obszerny temat. [http://www.yeatsvision.com/]
Rytuał
Założenie rytuału jest bardzo proste: złożenie ofiar na podobieństwo kolejnych kart tarota doprowadzi do przyjścia Królowej, by panowała nad ziemią, zgodnie ze swoją wolą karząc nieposłusznych i niegodnych, a nagradzając wiernych i cnotliwych. Anne podąża tą „ścieżką Tarota.” Ofiary symbolizują obrazy i archetypy, przedstawione na kolejnych kartach wielkich arkan (lub też małych, co spowodowałoby kilkukrotne przedłużenie rytuału). Przykładowo Głupcem będzie młody człowiek, który żyje chwilą i nie troszczy się o jutro. Najwyższą Kapłanką może być kobieta stojąca wysoko w hierarchii kościoła luterańskiego, czy charyzmatyczna liderka ruchu feministycznego, itp. Wyższe karty, które nie przedstawiają już postaci mogą być już efektem domina; być może faktycznie rytuał wywoła koniec świata. Meteoryt uderzy w Ziemię (Gwiazda); zgaśnie Księżyc i Słońce, a potem nadjedzie Sąd Ostateczny. O ile oczywiście uda się doprowadzić go do końca.
Królowa
Największą zagadką jest tajemnicza Królowa. Kim, lub czym jest ta istota? Bardzo prawdopodobne jest, że jej cele nie są tak proste, jakimi się być zdają. Być może Anne jest zaledwie pionkiem w grze między mocami przekraczającymi ludzkie pojmowanie, a rytuał, który przeprowadza jest tak naprawdę zupełnie czym innym, niż jej się wydaje. Niewykluczone, że Pani jest tylko i wyłącznie urojeniem Anne. Jeżeli tak jest w istocie, lub gracze dojdą do takiego wniosku, można zastosować pewną sztuczkę. Jeśli Królowa nie istnieje, skąd czerpie moc Anne? Prawdopodobnie z własnego wnętrza. Może zatem powołać do życia Królową, wierząc, że to Ona podarowała jej życie. Otwiera to pole dla ciekawych spekulacji.
Wszyscy zdają sobie sprawę, że Zły przybiera różne postaci, aby mamić ludzi. Królowa jest jedną z nich, maską, za którą skrywa się zło. Anne jest tylko uległą, po raz kolejny wykorzystywaną marionetką. Jeżeli rytuał, który przeprowadza, ma doprowadzić do przyjścia na świat Antychrysta, gracze prawdopodobnie zechcą ją powstrzymać. Zachęcam, jeżeli w danej drużynie to możliwe, do stworzenia sytuacji, gdzie ich działania będą moralnie niejednoznaczne, a same postaci graczy staną przed trudnymi wyborami. Anne to w końcu tylko ofiara, która działa w dobrej wierze. Co się z nią stanie, jeżeli straci Królową? Takie pytania powinni zadać sobie gracze.
Wyjaśnienie dla osób zaznajomionych z kosmologią Kultu (lub Kabałą): Królowa jest Liktorem Malkuth, lub też manifestacją samego Archonta, który pragnie poprzez rytuał spowodować przebudzenie ludzkości, przełamanie bariery Iluzji i odzyskanie przez człowieka boskiej mocy. Może jest to demon, lub po prostu nadnaturalny byt o niezrozumiałych celach. Powodowany zwykłym kaprysem dla własnej uciechy kieruje Anne, która jest posłuszna Pani - masce, którą jej pokazano. Demon nie ma wielkiej mocy, a rytuał jest jedynie dowcipem, który nie spowoduje nic innego, jak tylko śmierć kilkunastu osób. Być może ma coś wspólnego z religią Wicca i Potrójną Boginią, jest manifestacją archetypu matki. Chce zaprowadzić nowy matriarchat, ożywić i oczyścić gnijący świat, który stworzyli mężczyźni.
Jeśli grupa korzysta ze elementów świata Maga: Przebudzenie, Królową potraktować można jako intruza z Otchłani. Przykładowi intruzi opisani są w podręczniku Intruders: Encounters with the Abyss. Każda z tych istot korzysta z mechaniki duchów (opisywanych zarówno przez Maga, jak i Wilkołaka), każda jest unikalnym tworem mającym niepojmowalne cele oraz motywy, częstokroć zakrawające na złowieszczość, abstrakcję i absurd, charakterystyczne dla wewnętrznej „logiki” ludzkiego snu. Rozwiązanie to może być cennym zwłaszcza w sytuacji, gdy Narrator zechce uczynić Anne osobą na skraju Przebudzenia. W tej samej sytuacji, Królowa może być po prostu awatarem Anne jako Czyniącej, a Anne być może nieświadomie stoi w szeregach Niweczących magię (Banishers).
Nic nie stoi również na przeszkodzie, by Anne była zwyczajnym, do cna szalonym śmiertelnikiem. Być może główną winę za stan i czyny Anne ponosi jej wyrodny ojciec, który podczas swych okutystycznych poszukiwań podpisał cyrograf z niewypowiedzianymi bytami z międzygwiezdnej pustki? Specyfika takich istot, relacji ludzi z nimi i efektów ich wpływu opisana została szerzej w Oczyma Duszy (Second Sight). Alternatywą dla takiego podejścia może być również opętanie, zarówno przez oszalałą z rozpaczy zjawę, jak i Nękanie przez jakiegoś rodzaju unikalnego ducha, np. magath mordu i metodycznego obłędu, np. natręctw. Anne mogła stracić kontakt ze światem całkowicie. Do pomyślenia jest również, że może być także wypierającym podświadomie swój stan wampirem - funkcjonalnym na tyle, że nie sabotuje swego istnienia poruszaniem się za dnia, natomiast na przykład nie pożywiającym się aż do chwili w której zawładnie nią przy śmiertelniku Łaknienie, szał głodu (hunger frenzy). Padnie zapewne pytanie, kiedy i jak doszło do jej przemiany - łatwo uznać, że jej nauczyciel nie był człowiekiem, a zauroczenie nim nie było ani naturalne, ani przypadkowe. Dodatkowym smaczkiem może być uczynienie jej Ojcem Malkavianina, wampira zarażonego Malkavią, a jej obłęd i wizje wywołane działaniem Dyscypliny Demencji. Szczegóły dotyczące Malkavii i Malkavian opisano w podręczniku Ventrue: Lords Over The Damned.

Koncept ciekawy, początek dobry. Moim zdaniem artykuł zyskałby, gdyby pojawiło się w nim choć trochę mechaniki. W chwili obecnej, robi na mnie wrażenie tekstu przeznaczonego do Kultu i starego Maga z doklejonymi na siłę, nie do końca przemyślanymi pomysłami na wykorzystanie w nowym WoDzie.
Ogólnie fajny koncept, wymaga jednak masy pracy przy próbie zastosowania w grze.
Zastanawiałem się nad dodaniem mechaniki, może się doklei, gdy znajdę chwilę. Z jednej strony łatwiej wykorzystać postać z gotową mechaniką, z drugiej - każdy i tak dopasowuje bazę pod siebie, aczkolwiek chyba muszę przyznać Ci rację, że mechanika pomaga także wyrobić sobie opinię na temat bohatera i współtworzy jego wizerunek. (Może mała ankieta na ten temat na forum? Ile mechaniki z opisów postaci wykorzystujesz w prowadzeniu, o ile w ogóle robisz użytek z cudzych bohaterów?)
Bez problemów wykorzystuję tę postać w nWoDzie - nie była szczególnie ukierunkowana na konkretny system, po prostu horror/sriller
Cieszę się, że koncepcja się podoba!
Może się czepiam, ale…
“Od tamtej pory Adam zmienił się diametralnie. Razem z Lilly stracił sens życia;” - wiem, co chciałeś przez to powiedzieć (ciekawa metafora, swoją drogą), ale brzmi to tak, jakby Lily nadal żyła:)
Pozdrawiam!
A nie byłoby w takim razie “Razem z Lilly stracili sens życia; […]”?
Wydaje mi się że jest OK i jednoznacznie.
Albo “razem z Lilly stracił również sens życia…”, ale ok, czepiam się:P
Taka drobna sugestia, skoro Yeats to może i teozofia? Fascynował się nią znacznie bardziej niż okultyzmem (traktował go jedynie jako źródło symboli, przynajmniej w poezji), fascynował się teoriami Jeleny Bławatskiej:)
Mnie się podoba.
Jeśli jednak (nikłe prawdopodobieństwo poprowadzenia w ciągu najbliższych miesięcy ) bym coś zmienił to rytuał użycie kart tarota wydaje się dość ekhmm mało oryginalne. Jeśli zastosuje kiedykolwiek tego NPCa to rytuał będzie na pewno inny (być może sama Ann nie wie co będzie kolejnym etapem rytuału a kolejne elementy poznawać będzie za pomocą pisma automatycznego - może będą to utwory poetyckie i już jest kolejny motyw czy kiedyś ktoś już sie nie posłużył tą metodą ale zamiast odprawić rytułał napisał wiersz/oszalał )
The business loans seem to be essential for people, which want to start their business. In fact, it is not hard to get a sba loan.