autor: Bartosz ‘Kastor Krieg’ Chilicki
redakcja: Michał ‘de99ial’ Romaniuk
Łowcy Wiedźm to pierwszy dodatek w nowej serii wydawniczej, a zarazem w serii podręczników poświęconych poszczególnym „gatunkom” istot nadnaturalnych. Na początek wzięto się za istoty w pewien sposób najbliższe łowcom, będące niemalże ludźmi - magów, czarowników, szamanów, psioników i im podobnych. Głównym zastrzeżeniem powinno w tym miejscu stać się to, iż nie jest to klasyczny „enemy book“, książka opisująca jakąś frakcję lub grupę wyłącznie w roli antagonistów. Linie pomiędzy sprzymierzeńcami oraz współpracownikami a rywalami i wrogami, są tu nieco rozmyte, choć oczywiście przeważa opcja „oni versus my”. Sprawia to jednak, iż Łowcy Wiedźm są znacznie bardziej przydatnym Narratorowi podręcznikiem, niż gdyby jego formuła była zawężona do opisu istot magicznych wyłącznie w roli wrogów.
Już samo wprowadzenie do treści podręcznika jasno nakreśla podejście łowców do magii jako takiej. Po pierwsze, magia jest niebezpieczna. Dotyczy to zarówno jej ofiar, jak i jej użytkowników. Potężny czar może zmieść komórkę łowców z powierzchni ziemi, może jednak również eksplodować magowi w twarz. Po drugie, magia jest nieprzewidywalna. Łowcy nie dysponują absolutnie żadnymi możliwościami, poza czystą obserwacją, analizą i dedukcją, by dojść do tego jakim zakresem zdolności dany mag dysponuje. Spektrum możliwych mocy, czarów i rytuałów jakimi czarownik może się posłużyć jest tak przytłaczająco wielkie, iż w zasadzie należy uznać, że nie ma niczego, czego nie należałoby się ze strony użytkownika magii spodziewać. Poza tym, magia potrafi działać skrycie, potajemnie, niezauważalnie. Może być efektowna, wręcz efekciarska, zazwyczaj jednak sprawia wrażenie przypadkowych zdarzeń. Czyni to często tak dobrze, iż przerażającą staje się niemożność odróżnienia przypadkowych zdarzeń od tych, za którymi stoi mag. Magia ma nieskończenie wiele oblicz i jest czystym obłędem. Po trzecie zaś, magia to coś strasznego. Albo też, cytując podręcznik: „Wróć - magia to coś po prostu kurewsko przerażającego“. Być może częstokroć nie jest w stanie równać się oczywistością zagrożenia z krwiożerczymi potworami zawodzącymi w mroku zaułków, lasów i cmentarzy, jednak wiele rzeczy jej dotyczących nie daje łowcom spokoju. Nikt nie wie jakie jest jej źródło, czy skąd magowie czerpią swą moc. Magia działa podstępnie, zdradziecko. Jest niezauważalna, a jednak to dzięki niej cicho wyszeptane życzenie jest w stanie zmienić łowcę w wegetujące ciało. Magowie zaś są idealnie zamaskowani - przypominają zwykłych ludzi, czasami nawet łowców. Wszelkie zaś konszachty z nimi zawsze mają posmak stania na krawędzi piekieł, z kontraktem na własną duszę w dłoni.
Łowcy Wiedźm opisują „historię magii” w bardzo interesujący sposób. Sięgając po czasy nie tylko antyczne, lecz wręcz prehistoryczne, prezentują materiał jako szereg obserwacji na linii czasu, aż po teraźniejszość. Obserwacje te dokonywane są, rzecz jasna, z perspektywy łowców. Dokumentują je przeróżne listy, szpargały, przekazy, pamiętniki i tym podobne źródła informacji. Jest to bardzo interesujący sposób przekazywania informacji in-character, z poziomu postaci, ponieważ daje bezpośredni wgląd w to, jak dana historia może być odbierana na sesji, w toku fabuły. Sam zaś sposób prezentacji graficznej został jasno zaczerpnięty z nowej serii podręczników klanowych do Requiem. Bardzo dobrze, iż znakomite pomysły edytorskie zastosowane w jednej z linii owocują inspiracją dla pozostałych. Materiały przedstawiające opowieści o magii stanowią wręcz gotowe rekwizyty na sesję, o ile oczywiście gracze zrozumieją język w którym je zapisano. Kolejnym fenomenalnym ruchem jest uzupełnienie każdego z takich dokumentów zahaczkami, które są swobodną interpretacją wiedzy zaczerpniętej z lektury podanego przed nimi materiału. Mogą one stanowić podstawę do jego odmiennej jeszcze interpretacji i wymyślania innych rozwiązań fabularnych.
Magów w roli przeciwników podręcznik opisuje z perspektywy każdej z liczących się frakcji. Zostaje zachowany pewien zrównoważony schemat: po kilku słowach ogólnego wprowadzenia następuje parę zahaczek, po czym wróg zostaje pokrótce, w opinii danej frakcji scharakteryzowany i opisane zostają typowe reakcje tejże frakcji na ów typ przeciwnika. Scharakteryzowania doczekały się również komórki „samotnicze”, należące do pierwszego poziomu rozgrywki. Opinie, zahaczki i schematy reakcji są dość zróżnicowane i inspirują do wykorzystania w rozgrywce. Daje się jednak miejscami odczuć pewne przeniesienie akcentów w stosunku do sposobu w jaki frakcje zaprezentowano w podręczniku podstawowym. Pewne grupy okazują się być nieznacznie bardziej zachowawcze, inne zaś wykazują większą dozę agresji w swych poczynaniach wobec magów. W niektórych przypadkach (Aegis Kai Doru) jest to uzasadnione „zaszłościami” z magami jako takimi, w innych zdaje się być wyłącznie zabiegiem wskazującym na zróżnicowanie poglądów wśród łowców. Przedstawione w podręczniku nowe frakcje (trzy zmowy i jedna konspiracja) są dość interesujące, choć część z nich powiela staroWoDowe schematy. Pierwsze dwie z nich są zilustrowane w sposób będący całkowitym nieporozumieniem, nie oddający sprawiedliwości samemu zamysłowi tych grup. O ile jednak opis każdej ze zmów zajmuje mniej więcej kilka stron, tak konspiracji poświęcono znacznie więcej miejsca. Stało się tak z dużą korzyścią dla Narratora i graczy, jako że otrzymali do dyspozycji bardzo wnikliwie i ciekawie opisaną organizację.
Podręcznik zawiera również liczne aspekty czysto mechaniczne. W ich poczet wlicza się między innymi zestawienie nowych i przydatnych Taktyk. Część z nich jest dość prosta i oczywista (np. Distraction), inne zaś wyjątkowo radykalne i zaskakujące (jak Excision, pozwalająca na operacje na mózgu „pacjenta” które uszkadzają pewne jego fragmenty, odbierając mu zdolność posługiwania się magią). Niestety, elementy Wsparcia (Endowments) nie są już tak interesujące. Niektóre ocierają się wręcz o klisze, jak na przykład Gladius Centuriona, relikt Aegis Kai Doru. Na całe szczęście, później jest o wiele lepiej. Moce Rycerzy św. Jerzego są bardzo ciekawe i zróżnicowane, wyjątkowo dobrze oddają naturę przestawania i walki z demonami.
Zaprezentowany w Łowcach Wiedźm nowy system magii wzoruje się w pewnym stopniu na tym, jaki znamy z Maga, aczkolwiek uwzględnia również specyfikę Łowcy. Mimo podziału na różnorodne Tajemnice, bliższe zamysłem raczej listom Darów z Wilkołaka, niż Arkanom z Maga, skalowany jest w ramach trzech grup, analogicznych do znanych z Łowcy poziomów komórek, zmów i konspiracji. Dokładanie własnych Tajemnic i rozwijanie ich list nie stanowi najmniejszego problemu. Podano również kilka nowych Atutów, zasady Paradoksu, tworzenia nowych Tajemnic i czarów oraz magii rytualnej. Dużą zaletę Łowców Wiedźm stanowi także ostatni z jego rozdziałów, zawierający ciekawe przemyślenia na temat obecności magii i magów w kronikach. Jest pomocny w charakteryzowaniu postaci magów i czynieniu ich interesującymi postaciami. Podręcznik zwieńczony jest dalszym fragmentem scenerii Filadelfii, tym razem szkicującym miasto z perspektywy konfliktu na linii łowcy kontra magowie. Pozwala to spodziewać się analogicznych rozwinięć tego settingu również w podręcznikach odnoszących się do Wampira i Wilkołaka.
Łowcy Wiedźm nie są podręcznikiem wybitnym, natomiast w każdym calu spełniają postawione przed sobą zadanie. Pozwalają na wprowadzenie do kronik Łowcy magii i magów, czyniąc to na zasadach, które nie wymuszają kupna Przebudzenia, a które jednocześnie są na tyle odmienne, adekwatne, proste i ciekawe, by w pełni uzasadniały posiadanie nawet obu tych podręczników. Dodatkowym jego atutem jest barwne i w większości przypadków nie schematyczne przedstawienie magii i jej roli w kronikach. Pojedyncze potknięcia nie mogą wpływać przesadnie na ocenę przydatności tego dodatku, są jedynie zniżkami formy do poziomu przeciętności. Nie ma w nim jednak niczego, co można byłoby ocenić naprawdę negatywnie. Łowcy Wiedźm będą więc przydatnym zakupem dla każdego, kto pragnie obecności magii i magów na swoich sesjach Łowcy. Jeśli jednak antagonistami kroniki są wilkołaki, wampiry lub inne istoty nocy, jego przydatność znacznie maleje.
Powyższy tekst został pierwotnie opublikowany w grudniowym (#15) numerze miesięcznika Rebel Times.
Świetna okładka. Bardzo mi się podoba.