Wydawnictwo White Wolf rozpoczęło kilka dni temu sprzedaż nowego dodatku do gry Hunter: The Vigil. Podręcznik ten nosi tytuł Block by Bloody Block i sprzedawany jest wyłącznie w postaci pliku PDF, za pośrednictwem serwisu Drive Thru RPG. Cena podręcznika to 8.99 $.
Dodatek opisuje zasady prowadzenia kronik Łowcy o większej skali, pozwalającej na odbijanie poszczególnych części miasta spod wpływów istot nadnaturalnych. Zawiera również osiem terytoriów, wraz z zalążkami opowieści i BNami, a także porady dla Narratora pomagające w tworzeniu nowych terytoriów i prowadzeniu kroniki Block by Bloody Block. Znajdują się w nim również łącza prowadzące do wiki opisującej tę kronikę.
Pełna treść informacji wydawniczej znajduje się w rozwinięciu wieści. Zachęcamy do komentowania.
You can look out over the city and see what you want to see. Maybe you see the bright lights, and it gives you hope. Maybe you see the tall buildings casting their powerful shadows, and it makes you feel small. But high up, it’s not that you can’t see the forest for the trees, it’s that you can’t see the trees for the forest.
Best way to see what’s really going on? Turn away from the bright lights, big city, and sit down at this card table right here and roll out a map. Take this box-cutter, and just start hacking it up. Slice-slice. The docks go to the bloodsuckers, the banks, too. The projects, we don’t know who has them because we can’t get close. The park falls to the beasts, and the highways to the jackals. Slice-slice. You cut the place to ribbons, then soak it in blood, because that’s how they got what they got by soaking the city in blood, theirs and everybody else’s.
And this right here? This tiny piece, this shitty little nowhere piece that’s half the size of a postage stamp? That’s your cut. That’s your part of this god-forsaken city. You content with that? You satisfied leaving the fatty cuts and the sweet meats for the monsters to fight over? Maybe you are. But I’m not. So gear up, because it’s liberation time.
- LCpl Erwin Emerson (ret.), leader of the Crusaders of Night cell
Block by Bloody Block is a PDF book for Hunter: The Vigil. It includes:
• Systems to run a Hunter: The Vigil chronicle on a larger scale, reclaiming parts of your city from various supernatural factions.
• Eight urban territories, complete with story seeds and Storyteller characters, ready to be dropped into an existing chronicle or modified to your troupe¹s tastes.
• Storytelling advice on how to create your own territories, as well as running a Block by Bloody Block chronicle
• Links to a Block by Bloody Block online wiki
Zapowiada sie ciekawie. No i cena nad wyraz kuszaca.
Ja już mam. Znajdę chwilę, to przeczytam i zrecenzuję
Nie mogę oprzeć się fali sceptycyzmu. Regularna miejska walka, ulica po ulicy, kwartał za kwartałem, ale wszystko tak, żeby żaden śmiertelnik się nie dowiedział.
Tym razem “Men in Black” spotyka “Wróg u bram”?
Chyba, że to tylko taka przenośnia, bo nie mam zielonego pojęcia jak łowcy mieliby stać się siłą na tyle potężną, by przejmować i niszczyć stopniowo wpływy nadnaturalnych istot nie narażając się na ich zbiorowy, choć niekoniecznie skoordynowany kontratak.
Jeszcze się nie wczytywałem mocniej. Mam jednak wrażenie, że nie ma znaczenia czy teren kontroluje koteria Uświęconych, którą wysiudają wilkołaki, czy też że dana lokacja jest pod wpływem trójki Nosferatu, które zostaną ubite przez łowców. To raczej normalny element “polityki” istot nadnaturalnych, a łowcy po prostu zapewniają sobie siłą prawo do bycia wliczanymi w poczet “graczy”, a nie pionków. Pamiętaj, że wśród łotrów nie ma lojalności. Nie będzie żadnego “zbiorowego kontrataku”, po prostu pojawia się kolejny “drapieżnik” z którym wszyscy muszą się liczyć, o ile o nim wiedzą. Oczywiście, np. Szeryf może nająć jakąś koterię, czyniąc ją swymi Ogarami, by “uporała się z problemem”, albo wręcz zająć się tym osobiście. Nikt jednak nie będzie szturmował masowo cudzego terenu, bo nikt nie zostawi swojego terytorium niestrzeżonym, na pastwę innych dziwadeł. Każdy sobie rzepkę skrobie, co watahę wilkołaków obchodzi, że jacyś ludzie rozwalili koterię młodych pijawek “drzwi obok”? Póki nie włażą do nich, to w nosie i z nimi. Jak wejdą, wataha się nimi zajmie troskliwie.
Osiem opisanych w dodatku terytoriów omówionych jest bardzo szczegółowo - sporo historii, NPCów (zarówno “bit players” jak i ważniejszych), story hooks, wzajemne relacje, etc.). Niektóre terytoria kontrolowane są przez łowców, inne są “wolne” i są terenami spornymi, a inne kontrolą np. wampirze Przymierza. Poszczególne terytoria przypominają rozbudowane opisy “sites” z Damnation City, porównanie to jest zresztą obecne w tekście.
Ogólnie rzecz biorąc, gdy prowadziłem ostatnią, przerwaną niestety, kronikę Łowcy, graczom bardzo zależało na bazie wypadowej, na odludnym miejscu w którym można składować sprzęt i broń, trenować bez skrępowania, więzić jeńców i ich przesłuchiwać, w razie czego bronić się z użyciem pełnej siły ognia, etc. Miejsca do tego zdatne nie są liczne, często również są zajęte - wskutek tego, trzeba czasem wyprosić poprzednich lokatorów. Może się również zdarzyć tak, że raz wyproszeni wrócą, albo baza zostanie namierzona przez wrogów i trzeba będzie jej bronić lub szukać nowej, być może znów niestety zamieszkanej.
Nie jest więc to dosłownie regularna walka miejska, raczej odbieranie nocnym drapieżnikom pojedynczych terenów łownych, sukcesywne oczyszczanie miasta małymi krokami. Nie ma mowy o ogólnomiejskich zamieszkach, ani nawet walkach ogarniających całą dzielnicę. Z drugiej jednak strony, na trzecim poziomie gry takie coś mogłoby być całkiem na miejscu. Absolutnie jestem w stanie sobie wyobrazić “potwornie skażone miasto”, sukcesywnie oczyszczane przez grupy szturmowe TFV.
A jak z mapkami? Sa jakies?
Ojżesz… to ja wracam na mój trzydziestopijawkowy Śląsk. Zbyt się tu robi tłoczno. oWoD się kłania. Po raz kolejny zbliżamy się do epoki: Mortals: the Few. BbBB mogę sobie spokojnie odpuścić.
@Cavallo
Mapek niet.
@NoOne
Nadal nie kumam. Przesadzasz, być może wcześniej sparzony, porównaniami z oWoDem. Dlaczego miałoby być tłoczno? Kto ci każe robić tłok? Masz Łowców na Śląsku, to licz się z ich potrzebami. Jeśli masz oprócz nich funkcjonalną społeczność wampirów, wilków i magów, to możesz mieć “tłok”, ale to twoja świadoma decyzja. W takim wypadku, wywal coś - może łowców, może magów? Jeśli w mieście masz choćby tylko kilkanaście wampirów, trzy watahy wilkołaków i Nieskalanych dookoła miasta, to już jest z kim się przepychać o terytoria. Skoro wpuszczasz w setting Łowców, to daj im w nim żyć i walczyć o Lebensraum.
Zauważ również, iż z “trzydziestopijawkowym Śląskiem” (?) ciągniesz w stronę przeciwnego ekstremum i twój WoD jest strasznie wyludniony, nawet w porównaniu z materiałami do Requiem.
Zobacz, w takim Chicago i okolicach samych wampirów opisanych w podstawce jest kilkadziesiąt, a wyraźnie napisano, że są to jedynie liczący się politycznie gracze. Oprócz nich jest jeszcze masa gówniarzerii (przypuszczam 2-3 sztuki na każdego “ważnego gracza”, żeby choć by tacy Kartianie mieli kogo mieć w szeregach, o Lancy i Niezwyciężonych, a zwłaszcza Kręgu nie wspominając), do tego doliczyć trzeba mieszkańców Chicago-Pod, ghule w dużej ilości, etc.
Niechby Śląsk miał mieć tego połowę, to i tak twoje 30 głów wydaje się wartością cokolwiek zaniżoną. Tak więc, nie ma co panikować. Poza tym, naprawdę, nikt niczego nie narzuca. Nie wiem skąd aż taki odruch warunkowy “oWoD atakuje!” ;D
Czym tloczniej tym chyba lepiej, nie? Bo jest z czego wybierac. Po raz pierwszy spotykam sie z sytuacja, ze ktos narzeka na NADMIAR materialu w podreczniku do RPG. Mniej narzekania, wiecej luzu i dystansu.
Z tego co zrozumiałem, NoOne chodzi nie tyle o przepchane treścią podręczniki, co o “przeludnienie” nadnaturalami, przez co zwykła szara ludzkość zdaje się być w mniejszości.
O prawdziwość podobnego stwierdzenia (a.k.a. “Śmiertelni: Nieliczni”
) można byłoby się pokusić może w oWoDzie, a i to wyłącznie jeśliby używać wszystkich dostępnych nadnaturali, w zalecanym przez odpowiednie dla nich podręczniki natężeniu. Tam królować musiał Zdrowy Rozsądek ™, w nWoDzie zaś forsowany jest Toolbox Approach.
Jednym słowem, jeśli uważasz, że jeśli wpakujesz pełną społeczność wampirów, wszystkie Zakony magów, tuzin watah Odrzuconych, sześć watah Nieskalanych, ghule, Roje, ludzi wilczej krwi, duchy, i co tam jeszcze, a do tego dołożysz jeszcze kilka komórek Łowców 1. poziomu, oraz komórki-przedstawicieli każdego z dwóch pozostałych, to przeładujesz swój setting, mam prostą radę - zrezygnuj z czegoś. Być może potrzeba ci do szczęścia tylko dwóch, a nie pięciu Przymierz z Niepowiązanymi na dokładkę? Być może watah Odrzuconych może być pięć i dwie Nieskalanych? Być może magów w ogóle może nie być, a Łowców fajniej będzie ograniczyć do poziomów 1. i 2., z przewagą tego pierwszego?
I już, problem tłoku moim zdaniem rozwiązany. Jeśli jednak ktoś ma (dość zrozumiałe dla mnie, ale zabójcze dla kroniki na dłuższą metę) przekonanie, iż powinien uwzględniać miejsce na wszystkie możliwe istoty nadnaturalne… Cóż, powinien to przemyśleć raz jeszcze, osobiście poradziłbym mu odpuścić. Nijak jednak nie wpływa to na sensowność dodatków i opcji rozwoju kronik takich jak “Odbieramy miasto nocy, przecznica za przecznicą”.
Podobne narzekania (tu już nie piję do ciebie, NoOne) pojawiają się zresztą co i rusz, szczególnie zaś “z okazji” wydania nowej linii. Ludzie zrzędzili “o matko, a po co jeszcze i to!” zarówno po wydaniu Promyka, jak i Changela czy Łowcy - będą narzekać także i wtedy, gdy wyjdzie Geist. Należy jednak, w moim mniemaniu, zbywać takie opinie milczeniem, podobnie jak pełne oburzenia głosy o tym, jakoby WW było Teh Evul Empirzor, bo ośmieliło się wydać cokolwiek ponad Wampira/Wilka/Maga, przez co Widać, Że Chodzi Mu Tylko O Kasę.
Well, duh, to produkt. Na nasze szczęście w większości wyśmienity, a jako całość conajmniej dobry. Niech więc produkują ile wlezie, nie ma przymusu kupowania i wykorzystywania, natomiast jest mnóstwo frajdy (przynajmniej dla mnie) z posiadania i możliwości wykorzystania. Dzięki temu, że mam na półce ca. 50 podręczników do nWoDu, a nie 3, dysponuję ogromną ilością inspiracji, która wystarczy mi na dłuuugie lata grania i prowadzenia.
Fakt, przyznam że zabrzmiałem może nieco histerycznie, ale przeczytałem se fragment wstępiku, a tam w pięciu zdaniach Wielki Łowczy wymienia jednym tchem cztery różne nadnaturalne gatunki, które pazurami szarpią miasto, sam obiecuje im tęgie lanie (piąta frakcja, nadrabiająca sprzętem braki w departamencie supermocy), a cywilna populacja ma się o niczym nie dowiedzieć, bo takie jest założenie systemu.
Plus nie widzę Łowców jako siły, która w jakikolwiek sposób układa się z kimkolwiek, i z którą ktokolwiek chce o czymkolwiek rozmawiać. Wilkołaki, wampiry i magowie nie lubią się na pewno, ale nie mają oczywistych powodów do nienawiści, tylko te zwykłe, partykularne interesy, mogą się też dogadywać. Łowcy z zasady nikogo nie lubią i statutowo zwalczają wszystkich.
Wyjdzie to, według mnie, tylko jeżeli Łowcy to banda twardych Blade’ów, a cała reszta to dla nich przystawki, za wyjątkiem jednego bossa w każdym gatunku. Schodzimy z pozostałymi nadnaturalami na “tajer” pierwszy. Tak grać może nie tyle nie umiem, ale mi się nie chce.
Dlatego nie odkładam Łowcy, bo jest zły, ale dlatego, że nie tego szukam póki co w WoDzie.
Fakt, przyznam że zabrzmiałem może nieco histerycznie
Bez przesady i w drugą stronę, rozumiem motywację, ale obawy doprawdy zbędne
ale przeczytałem se fragment wstępiku, a tam w pięciu zdaniach Wielki Łowczy wymienia jednym tchem cztery różne nadnaturalne gatunki, które pazurami szarpią miasto, sam obiecuje im tęgie lanie (piąta frakcja, nadrabiająca sprzętem braki w departamencie supermocy), a cywilna populacja ma się o niczym nie dowiedzieć, bo takie jest założenie systemu.
Wiesz, to zależy - zauważ, że chodzi o Stany, tam przemoc, walki gangów, mafijne porachunki i what-not są znacznie bardziej na porządku dziennym, niż u nas. Także “cywilne” strzelaniny albo zabójstwa / morderstwa / śmiertelne pobicia.
Dlatego też, moim zdaniem, ludzie zauważą w większości przypadków, że “więcej się dzieje ostatnio”. Ale to WoD - po pierwsze, tam się już i tak nieco więcej “dzieje”, niż u nas, bo świat jest z założenia paskudniejszy. Po drugie zaś, więcej osób, z tego samego powodu, sprawę oleje, bardziej bojąc się o swoje cztery litery.
Wychodzisz z domu sprawdzać co się dzieje, jeśli słyszysz w zaułku przecznicę dalej kilka minut wymiany ognia z broni automatycznej? Też sądzę, że niekoniecznie
Plus nie widzę Łowców jako siły, która w jakikolwiek sposób układa się z kimkolwiek, i z którą ktokolwiek chce o czymkolwiek rozmawiać.
To bardzo poważny błąd, w moim mniemaniu. Jest wiele frakcji Łowców, które są względnie “pacyfistyczne”, a mogą się nadnaturalom na różne sposoby przydać i przysłużyć.
Wilkołaki, wampiry i magowie nie lubią się na pewno, ale nie mają oczywistych powodów do nienawiści, tylko te zwykłe, partykularne interesy, mogą się też dogadywać. Łowcy z zasady nikogo nie lubią i statutowo zwalczają wszystkich.
Nieprawda. Kogo tak naprawdę “zwalcza” komórka Network Zero, która obserwuje “UFO” (duchy?), albo nawiedzone przez zjawy domy? Może z jakiegoś powodu Ordo Dracul nie może wejść do takiego domu, a jest w nim, w/g wiedzy ich Kogaiona, silny Smoczy Węzeł? Co, jeśli Network Zero może stamtąd coś przynieść? Czy nie zasługują na ochronę?
Albo taka komórka Ashwood Abbey? Trzy panny, błyskotliwe i do cna zepsute studentki lokalnego uniwerku. Przez ostatnie dwa lata przeszły drogę od blood dolls do pełnoprawnych ghuli (choć może i nie, niech będą nawet tylko uzależnione od Vitae? Albo wręcz tylko lubią od czasu do czasu przespać się z wampirem, w zamian za rozkosz Pocałunku?). Zaczynają się nudzić, być może węszyć. Wampir, który się nimi “opiekuje”, postanawia znaleźć im ciekawsze zajęcie, a przy okazji skorzystać na całym bałaganie - ustawia sytuację tak, by dać im “wyzwanie”, któremu nie będą w stanie odmówić. Aranżuje spotkanie dziewczyn z jednym z wilkołaków sąsiedzkiej watahy, której terytorium się interesuje. Co zdoła zdziałać nasza trójgłowa Mata Hari?
Wyjdzie to, według mnie, tylko jeżeli Łowcy to banda twardych Blade’ów, a cała reszta to dla nich przystawki, za wyjątkiem jednego bossa w każdym gatunku. Schodzimy z pozostałymi nadnaturalami na “tajer” pierwszy. Tak grać może nie tyle nie umiem, ale mi się nie chce.
Powiem brutalnie, ale szczerze - nie ma tu jednak nic osobistego. Przestań myśleć kategoriami “kto komu może na ile podskoczyć, i jak musi być przepakowany, żeby zaczęto się z nim liczyć”. Inaczej wyjdzie ci zawsze Blade. Zacznij myśleć kategoriami pragnień, żądz, ambicji, także (przede wszystkim!!!) tych niespełnionych, niespełnialnych, okaleczonych, przekłamanych, chorych i nierealnych.
Potem zaś, daj danemu NPCowi szansę spełnienia tych pragnień, dzięki innej postaci i jej możliwościom, bądź specyfice.
Co się stanie, jeśli zmęczony odwiecznymi niepowodzeniami, próbujący transformacji Vitae w tyglu swego ciała Smok odkryje istnienie Ascending Ones oraz ich zdolności? Czy uda im się nawiązać współpracę? Czego mogą się od siebie nauczyć? Czy AO rozwiną dzięki temu swoje umiejętności? Czy Smok stworzy nowe Coils?
Poorane niezliczonymi bliznami ciało starego Uratha cierpi. Regeneracja nie przebiega już tak płynnie jak kiedyś, pod niedoleczonym kolanem tworzą się grudy (regenerative nodules z jednego z podów, bodajże Blood of the Wolf). Wie jednak, że czeka go jeszcze jednak bitwa, zemsta na alfie watahy z pobliskiego terytorium. Odkłada ją jednak, ukrywa się niczym tchórz. Wie, że w tym stanie nie podoła. Co jednak, jeśli dowie się o istnieniu Cheiron Group? Co, jeśli dojdzie do wymiany - udany przeszczep w zamian za możliwość badań? Gdy dokona swej zemsty, może zginąć. Może nawet da się zabić. Teraz jednak, ma jeszcze po co walczyć i żyć.
Dlatego nie odkładam Łowcy, bo jest zły, ale dlatego, że nie tego szukam póki co w WoDzie.
Doprecyzuj sobie to, czego w WoD szukasz. Potem zaś, znajdź to w Łowcy. Wiem, głupio brzmi, ale spójrz powyżej. To naprawdę jest łatwe.